niedziela, 30 grudnia 2012

Hummus


Hummus pojawia się u mnie w menu bardzo, bardzo często. Uwielbiam go zarówno w formie dipu, tak jak na zdjęciach albo jako smakowite smarowidło na kanapki. Robi się go bardzo łatwo i jest wytrzymały, więc sprawdza się idealnie na wszelkich imprezach. Był testowany już wiele razy i zawsze zbierał same pochwały. Świetnie się też go zamraża, więc ja zawsze przygotowuję sobie solidną porcję do podziału na teraz i na potem. Na dodatek hummus jest bardzo zdrowy i zupełnie przy okazji całkowicie wegański, bo nie ma w nim żadnego składnika odzwierzęcego, więc można go jeść bez poczucia winy. Warto jednak spędzić trochę czasu nad doprawianiem, bo hummus, żeby był dobry musi być po prostu wyrazisty w smaku. Oczywiście u mnie za każdym razem wychodzi odrobinę inny, bo jak zawsze dodaję składniki na oko. Nie będę więc i Wam podawać sztywnych proporcji. Bawcie się, doprawiajcie i pałaszujcie ze smakiem z warzywami lub chrrrrupiącą, świeżą bagietką.  



Hummus is one of my favourite party food. I serve it either as a dip with a variety of vegetables or as a spread with fresh and crunchy baguette. It's simple to prepare, delicious, superhealthy and vegan and can be also frozen so I always prepare a big batch and so should you :-)

sobota, 29 grudnia 2012

Łasuchowy savoir vivre #3: niemy dialog z kelnerem

Przy okazji pewnego spotkania w bardzo dużym gronie, które odbyło się przy stole zastawionym różnorodnymi pysznościami dotarło do mnie jak ważne są wpisy z tej serii i jak dużo jest jeszcze do nadrobienia w kwestii zasad zachowania się przy stole. Ma więc Łasuch co robić, oj ma:-)

Dzisiaj kilka słów o niemym dialogu z kelnerem lub gospodarzem/ gospodynią przyjęcia, który obu stronom ułatwia i życie i komunikację. 

Pamiętajcie, że sztućce mogą spoczywać spokojnie na stole, obok talerza tylko do momentu, w którym rozpoczniemy konsumpcję. Potem mogą już tylko i wyłącznie spoczywać na talerzu i nigdzie indziej.

W trakcie posiłku, lub w przerwie, kiedy nie chcecie, żeby ktokolwiek zabierał Wam jeszcze talerz, ułóżcie nóż na godzinie piątej, ostrzem skierowanym do siebie, a widelec na godzinie siódmej w taki sposób, żeby sztućce krzyżowały się ze sobą:




Kiedy skończyliście już dane danie czy posiłek i chcecie, żeby kelner lub gospodarz/ gospodyni przyjęcia zabrał Wasz talerz, ułóżcie nóż i widelec równolegle, oba na godzinie piątej:


No i na wszelki wypadek jeszcze raz przypominam, że podczas posiłku nawet najdrobniejszy element żadnego ze sztućców nie spoczywa na stole:


A dla przypomnienia moje dwa poprzednie wpisy z tej serii:
nakrycie stołu 
ułożenie noża i widelca

Mam nadzieję, że ta odrobina wiedzy przyda się Wam przed balem sylwestrowym.

piątek, 28 grudnia 2012

Pietruszkowe pesto / Parsley pesto

Nie wiem jak Wy, ale ja zmęczona przedświątecznym i świątecznym gotowaniem nie mam teraz ochoty długo przesiadywać w kuchni. Potrzebuję kilku chwil z dala od garów, stąd też mój dzisiejszy obiad będzie superszybki w przygotowaniu. Na dodatek będzie czymś zupełnie niezwiązanym ze świątecznymi potrawami, których w ostatnim czasie było dużo za dużo. Szczęśliwie wszystkie resztki zostały zjedzone albo zamrożone a ja mogę zapomnieć wreszcie o piernikach, pierogach, makiełkach i pasztetach i skupić się na czymś zupełnie nieświątecznym, czyli na makaronie z pietruszkowym pesto. To moja własna, spolszczona wersja tradycyjnego włoskiego pesto. W smaku jest zupełnie niepodobne do swojej oryginalnej wersji, ale równie pyszne i zdrowe a do tego tańsze, bo przygotowane z lokalnych składników. Takie pesto smakuje wyśmienicie nie tylko wymieszane ze świeżo ugotowanym makaronem, ale jako pasta na kanapce czy pizzy albo jako dodatek do warzywnej zupy.

I'm really tired after all prechristmas preparations. I had spent hours in the kitchen and then afterwards I spent hours eating all that I had prepared, so now I need something superfast, so that I can spend only a few minutes in the kitchen and get in return something cheap, nourishing, delicious and healthy.  Parsley pesto is a perfect choice.


niedziela, 23 grudnia 2012

Wesołych, łasuchowych Świąt :-) / Merry Christmas :-)


Kochani,

życzę Wam łasuchowych Świąt. Niech ten świąteczny czas będzie leniwy, radosny i spędzony z najbliższymi. Odłóżcie piloty do telewizorów, internet, książki, prezenty oraz inne zabawki i spędźcie te święta naprawdę razem, ze sobą a nie obok siebie, ale koniecznie przy stole zastawionym smakołykami wszelakimi. Podarujcie swoim bliskim to co bezcenne i najważniejsze, czyli Was samych, Waszą uwagę i Was czas. Niech te Święta będą niezapomniane.

Całuję Was i ściskam

Łasuch :-)

Dearests,

I wish you All a Merry Christmas. 

Lots of hugs

Joanna :-)

sobota, 22 grudnia 2012

Świąteczny piernik staropolski / Traditional Polish Gingerbread


Jakiś czas temu na blogu pojawił się wpis (klik) o czymś, co było niegotowe i co miało leżakować w łasuchowej lodówce przez 5-6 tygodni. Była to pierwsza część przepisu na długo dojrzewający piernik staropolski. Od wielu lat przyglądałam się blogom kulinarnym i co roku w tym  mniej więcej okresie widziałam wysyp przepisów na ten piernik, na który ciasto zarabia się około 1-szego listopada i zostawia do leżakowania w chłodzie na półtora miesiąca. Piecze się go dopiero kilka dni przed świętami. Dzisiaj i jutro to już więc ostatnia z ostatnich chwil, żeby upiec ciasto, które zarobiliście kilka tygodni temu. Kto zapomniał, musi czekać na przyszły rok, albo upiec piernik bez okazji :-) 


W tym roku piekłam ten piernik po raz pierwszy, ale jestem nim zachwycona. Z pełną świadomością swoich słów mogę powiedzieć, że to najlepszy piernik jaki jadłam w życiu, a jadłam ich już sporo i to nawet takie, które potem przez lata wspominałam. Zdecydowanie warto było poczekać, i się natrudzić, bo efekt jest absolutnie rewelacyjny a na dodatek w całym domu pięknie pachnie piernikiem.

This gingerbread is pretty unusual since it is being baked in Poland traditionally for Christmas, but the dough has to rest for 5-6 weeks in cold environment before it is baked. Around 1st November I showed you how to prepare the dough (click) and now it's about time for some baking. If you did not manage to prepare the dough, you will either have to wait till next November
I have to admit that this traditional Polish gingerbread is really worth all you efforts. It's the most delicious gingerbread I have ever eaten in my life and I have eaten a lot of it until today so I definitely do not regret that I have decided to bake it this Christmas. 


czwartek, 20 grudnia 2012

Glogg - skandynawski grzaniec / Glogg - Scandinavian mulled wine


Glogg to tradycyjny grzaniec z czerwonego wina, pity w krajach skandynawskich w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Idealny w zimowym okresie, bo wspaniale rozgrzewa  a także delikatnie i przyjemnie zakręca w głowie. Jest w nim pełno pysznych bakali, często jest też skórka pomarańczowa, której ja akurat nie używam. Pamiętam jeszcze z czasów, kiedy studiowałam w Aalborgu, że każda wizyta na lodowisku łączyła się nierozerwalnie z opuchniętymi od ciągłych upadków pośladkami, obitymi kolanami i z obowiązkowym gloggiem właśnie pitym zaraz po harcach na lodzie. Teraz mimo, że lodowisko mam bliżej niż blisko, to jakoś nie mogę się zmusić do założenia łyżew. Co ciekawe, nie mam jednak żadnego problemu z wypiciem szklaneczki aromatycznego, rozgrzewającego grzańca. Jest wspaniały zwłaszcza po długich spacerach w mroźne dni, które ostatnio stały się przyjemnym elementem mojej zimowej codzienności.



Glogg is a traditional drink consumed during Christmas season in Scandinavia. It's perfect during winter season, because it can pretty easily and deliciously warm you up.


wtorek, 18 grudnia 2012

Pepparkakor - świąteczne pierniczki prosto ze Szwecji / Swedish pepparkakor Christmas gingerbread cookies


Pepparkakor to cudownie cienkie, pyszne, lekko gryzące w język od nadmiaru imbiru i pieprzu i przede wszystkim pięknie pachnące szwedzkie perniczki. Wystarczy, że powiszą na choince z godzinę lub dwie i już wokoło pięknie i świątecznie pachnie. U mnie na choince nie wytrwały długo, ale było ich bardzo niewiele. Zostały pochłonięte przez kilku Głodomorków w jeden cudowny wieczór. Ciekawa jestem jak długo wytrzymają u łasuchowej mamy, która dostała dwa pudła tych pierniczków w prezencie. Pewnie niewiele dłużej, biorąc pod uwagę, że są tak niewinnie małe i cienkie, że pochłania się je niezauważalnie, jeden za drugim. Już podczas sesji fotograficznej spora ich ilość po prostu zaginęła w akcji w całkowicie niewytłumaczony sposób ;-) 

Dodam też, że mają cudowny i oryginalny smak, bo są w dużym stopniu słodzone melasą buraczaną, która dodaje tym pierniczkom naprawdę ciekawego, niebanalnego charakteru. 

These thin cookies are really delicious, a bit spicy because of ginger and pepper and very thin. If you hang then on your christmas tree in a few hours you will have a room filled with wonderful aroma of gingerbread cookies. The only problem is that they are soooo delicious that they quickly disappear from a cookie jar not to mention those that were used to decorate Xmas tree


piątek, 14 grudnia 2012

Pizza z tortilli ze smażoną brukselką / Superquick pizza with brussel sprouts

O tym, że jestem zakochana po uszy w brukselce pewnie już dobrze wiecie z moich poprzednich postów (klik i klik). Cieszę się, że tak ją uwielbiam, bo jest zdrowa, pyszna i tania. Kilogram najładniejszej  i najzgrabniejszej na całym rynku kosztuje tylko 3 zł, więc można jej jeść ile wlezie, co też Łasuch w wielką przyjemnością czyni przynajmniej dwa razy w tygodniu. Do brukselki dokładam dzisiaj pizzę w dość oryginalnej odsłonie. Niezbyt ona tradycyjna, bo przygotowana z placka tortilli a nie tradycyjnego, drożdżowego ciasta na pizzę, ale za to jest superszybka w przygotowaniu. Do tego jest po łasuchowemu supercienka i chrupiąca, bo podpieczona tortilla ma zupełnie inny smak i strukturę niż tradycyjny spód pizzy.



As you most probably remember I absolutely adore brussel sprouts (click and click). They are delicious, healthy and very cheap. That's why I have it for dinner at least twice during the week. This time brussel sprouts is a topping for an unnusual pizza made from tortilla. A bit of fusion here and there is not a bad thing from time to time ;-)


wtorek, 11 grudnia 2012

Brigadeiro - brazylijskie słodycze idealne na świąteczny prezent / Brigadeiro - Brazilian sweet treats


Z Brigadeiro spotkałam się pierwszy raz dawno, dawno temu. Padły one ofiarą prawdziwie rdzennej Brazylijki, która jednak z gotowaniem nie miała wiele wspólnego, a długie, bo  aż 15-minutowe mieszanie masy na te cudne słodycze było dla niej etapem nie do przejścia. Skończyło się  więc konsumpcją niedokończonego dzieła za pomocą łyżeczek. Garnek ze słodkościami był jeden, masy na brigadeiro niewiele a chętnych dość sporo. Na wiele lat zapomniałam o brigadeiro i o tej historii, ale przed świętami, szukając pomysłu na świąteczne i słodkie prezenty, przypomniałam sobie o tym cudownym smaku. I dobrze, bo brigadeiro są cudowne. Przeraźliwie słodkie mordkoklejki, lekko chrupiące dzięki warstwie kolorowej posypki, która kojarzy mi się z beztroskim dzieciństwem. Zajadam się nim ze smakiem i nie jestem pewna czy dam radę cokolwiek zapakować na prezenty :-)


These are perfect for any party or as Xmas gifts for your friends. Although preparation can be a bit troublesome, but the end result is definitely worth all your efforts.




poniedziałek, 10 grudnia 2012

Łasuchowy savoir vivre #2: ułożenie noża i widelca

Ogólne zasady nakrywania do stołu już poznaliście (klik). Kolej na następną dawkę teorii o zasadach nakrywania do stołu. Żeby się wszystko nie pomyliło i żeby łatwiej było zapamiętać, wspomnę tylko o ułożeniu  noża i widelca:

Nóż kładziemy zawsze ostrzem w kierunku talerza, nie odwrotnie:


Widelec natomiast możemy położyć zarówno zębami do dołu, na sposób francuski, jak i zębami do góry, na sposób angielski. U nas w Polsce częściej kładziemy jednak widelce zębami do góry. 



Ciąg dalszy już wkrótce, ale zanim dostaniecie kolejną dawkę wiedzy, zapraszam Was na coś rozgrzewającego i coś przesłodkiego, co może przeistoczyć się w jadalny prezent :-)

Podczas przygotowania tego wpisu korzystałam w książki "Protokół Dyplomatyczny Ceremoniał i Etykieta" Tomasza Orłowskiego

sobota, 8 grudnia 2012

Banany w czekoladzie / Banana chunks dipped in chocolate


Banany w czekoladzie kojarzą mi się ze świętami. Pamiętam je aż za dobrze z pewnego świątecznego stoiska z łakociami ustawionego na jednej z głównych ulic handlowych w Aalborgu. Razem z jabłkami w karmelu stanowiły te pyszne banany podstawę mojego przedświątecznego pożywienia. W wersji oryginalnej były nadziane na szpikulec w całości i oblane grubą warstwą deserowej czekolady. Pamiętam jak czekolada się łamała podczas konsumpcji i część z odłamków bezpowrotnie lądowała na chodniku. Co za strata. Postanowiłam więc ulepszyć ten cudowny deser. Pokroiłam banany w mniejsze kawałki, tak na jeden raz i tylko część umoczyłam w roztopionej czekoladzie, aby nawet najmniejszy odłamek nie został stracony. Jeszcze tylko ciepły kocyk, dobry film i czekam na święta...

I remember those bananas dipped in chocolate from Christmas market in Aalborg, Denmark. Together with apples dipped in carmel sauce they were the basis of my prechristmas diet. That's why these bananas remind me of Christmas so much and I like to prepare them during this season


wtorek, 4 grudnia 2012

Tarta z brokułami pod beszamelową kołderką / Tart with broccoli and bechamel sauce


Już tak mam, że uwielbiam tarty. Te słodkie i te słone. Wymagają sporo uwagi i sporo wysiłku, ale efekty są warte całej mojej pracy. Nie narzekam więc i biorę się do roboty, bo efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania.
Tarta brokułowa jest idealna na zimę. Pyszna i sycąca, choć kaloryczna przez ten nieszczęsny beszamel, którego odmówić sobie w zimne, i nie tylko zimne, miesiące nie potrafię. Do tego choć jeden zdrowy dodatek czyli brokuły a na samym spodzie idealnie kruche ciasto, lekko tylko czerwone od dodanej do niego ostrej papryki. 



I love tarts despite the fact that they require a lot of time for preparation and some effort as well but the end result is definitely worth it.

niedziela, 2 grudnia 2012

Łasuchowy savoir vivre #1: nakrycie stołu

Grudzień i zbliżające się święta to zapowiedź nie tylko choinki i góry prezentów ale także rodzinnych spotkań czy firmowych wigilii. Właśnie teraz postanowiłam więc rozpocząć nowy cykl wpisów o zasadach zachowania się przy stole. Przypomnę Wam podstawowe zasady savoir vivre'u, żebyście dobrze wypadli i najedli się nie wstydu a tylko samych świątecznych pyszności. Ta ściąga przyda się również tym z Was, którzy będą w trakcie świąt osobiście odpowiedzialni za przygotowanie i nakrycie stołu. 


Indywidualne nakrycie do obiadu lub kolacji składającej się z przekąski, dania głównego i deseru.

Bezpośrednio na obrusie układamy duży talerz do dania głównego.

Na dużym talerzu do dania głównego ustawiamy mniejszy talerz do przystawki.

w górnym lewym rogu przy talerzu do dania głównego ustawiamy talerzyk na pieczywo wraz z nożem do masła.

Noże do przekąski i dania głównego znajdują się po prawej stronie talerzy.


Widelce do przekąski i dania głównego znajdują się po lewej stronie talerzy.

Serwetkę kładziemy po lewej stronie talerza, za widelcami.

Nad talerzem możemy ułożyć sztućce do deseru (łyżeczka i widelczyk do ciasta), ale możemy też je podać dopiero po daniu głównym, wraz z deserem.

W prawym górnym rogu, przy talerzu do dania głównego, stawiamy kieliczki i kieliszek/szklankę do wody

Talerz deserowy, którego nie ma na zdjęciu, jest ustawiany na stole dopiero po zakończeniu dania głównego i usunięciu dużego talerza.

Indywidualne nakrycie do obiadu lub kolacji składającej się z przekąski, zupy, dania głównego i deseru.

Wszystko wygląda bardzo podobnie jak na zdjęciach powyżej z następującymi róznicami:

Między nożem do przekąski i do dania głownego układamy łyżkę do zupy.

Głęboki talerz lub kokilka do zupy jest ustawiana na talerzu do dania głównego, ale dopiero po usunięciu zużytego talerza do zimnej przekąski, jako że zimna przekąska powinna być serwowana zawsze przed zupą.

Indywidualne nakrycie do śniadania

Bezpośrednio na obrusie układamy duży talerz do dania ciepłego.

Na dużym talerzu do dania ciepłego ustawiamy mały talerz do dania zimnego.

w górnym lewym rogu przy talerzu do dania głównego ustawiamy talerzyk na pieczywo wraz z nożem do masła 

Noże do dań, zimnego i ciepłego, znajdują się po prawej stronie talerzy.


Widelce do dań, zimnego i ciepłego, znajdują się po lewej stronie talerzy.

Serwetkę kładziemy po lewej stronie talerza, za widelcami.

W prawym górnym rogu przy talerzu do dania głównego stawiamy szklankę do wody lub soku oraz filiżankę do kawy lub herbaty.

Na dzisiaj wystarczy, ale to jeszcze nie koniec. To dopiero początek. Trzymajcie się ciepło i wpadajcie po nowe ściągi z savoire vivre'u oraz pyszne, zimowe przepisy. 

Podczas przygotowania tego wpisu korzystałam w książki "Protokół Dyplomatyczny Ceremoniał i Etykieta" Tomasza Orłowskiego

piątek, 30 listopada 2012

Łasuch stołuje się na mieście #8: Prowokacja, Łódź

Aktualizacja 15.03.2013 - Restauracja Prowokacja przestała istnieć. W jej miejscu powstało zupełnie nowe miejsce na kulinarnej mapie Łodzi. Na recenzję zapraszam już wkrótce 

Weekend zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze tylko kilka godzin pracy i nadejdzie upragniony wolny czas, który warto spożytkować na relaks. Zostawcie więc gary, zostawcie przepisy i pozwólcie, żeby ktoś raz w tygodniu ugotował coś dla Was. Po pięciu dniach pracy należy Wam się nagroda. A ja, jak zwykle w piątkowy poranek doradzam Wam, do jakiej restauracji warto się wybrać.

Całkiem niedawno, w cudownie słoneczny i niebywale ciepły jesienny dzień udałam się we wspaniałym towarzystwie do restauracji Prowokacja, ulokowanej troszkę na uboczu, na ulicy Wigury. Przyznam szczerze, że trudno jest tam trafić, jak się nie wie, gdzie i dokąd konkretnie się zmierza. Uwagę zbłąkanego wędrowca przykują dużo szybciej i zapewne bardziej skutecznie inne restauracje zlokalizowane w sąsiedztwie. Kto jednak wie, że zmierza właśnie do Prowokacji, trafi na pewno.


środa, 28 listopada 2012

finger food - śliwki wędzone z chrupiącym boczkiem / Smoked prunes wrapped in crispy bacon strips

Wielkimi krokami zbliżają się Andrzejki, więc pora przygotować coś, co idealnie sprawdzi się jako imprezowa przekąska. Wybór padł na szybkie i proste śliwki zawijane w boczek. Takie ruloniki to coś, co dobrze znacie. Ale czy na pewno? Okazuje się, że drobny szczegół może zmienić standard w cudowne połączenie smaków. Do tej pory, podobnie jak Wy, znałam te zawijaski w wersji oczywistej, czyli pierwsze lepsze śliwki suszone znalezione w sklepie, owinięte zwykłym boczkiem i zapieczone. Pojawiły się jednak w sprzedaży, jak zawsze późną jesienią, śliwki wędzone. Są to nasze krajowe owoce, które mają niesamowity aromat wędzonki. Są cudownie pyszne, niezbyt słodkie i mięsiste. Jestem ich fanką już od kilku sezonów i to właśnie z nimi postanowiłam ożenić cieniutkie plastry boczku. I wyszły z tego cudownie pyszne ruloniki o bardzo intensywnym posmaku i zapachu wędzonki. Niby ta sama przekąska co zawsze, ale nie ta sama.

This classic finger food is usually prepared from dried prunes and bacon strips. This time I replaced dried prunes with smoked ones. And this is a hit. Smokes prunes perfectly complement smoked bacon and vice versa. It's easy and delicious party food for all bacon lovers. 


niedziela, 25 listopada 2012

Ciastka podwójnie czekoladowe najlepsze na chandrę / Chocolate cookies with condensed milk


Ogarnia Cię nostalgia, melancholia, smutek lub jesteś po prostu w złym humorze? Łasuch ma lekarstwo. Ciastka podwójnie czekoladowe działają cuda i poradzą sobie z każdą chandrą. Pogrążonego w najgłębszej melancholii Łasucha potrafią wyleczyć i postawić na nogi dosłownie w kilka minut. Do tego szklanka mleka lub dobrej herbaty i centrum dowodzenia łasuchowym światem znowu może działać bez zarzutu jak to ma w zwyczaju. Polecam każdemu taką ciasteczkową terapię, bo naprawdę działa cuda a uśmiech natychmiast pojawia się na twarzy:-)



Whenever I'm sad or depressed I need good remedy in the form of chocolate cookies. They miracously heal everything after few minutes. A couple of cookies, a glass of milk or a cup of good tea and you're cured, able to tackle the world as usual.

czwartek, 22 listopada 2012

Finger food - gruszki z gorgonzolą, orzechami włoskimi i miodem / Finger food - pears with gorgonzola, walnuts and honey

Połączenie już coraz bardziej oczywiste, ale dla Wielu ciągle jeszcze odważne i niebanalne. Dla mnie to idealna kompozycja smaków, której jestem wierna już od kilku jesiennych sezonów, bo właśnie teraz, jesienią, ten finger food najlepiej smakuje. Gruszka dodaje świeżości, orzechy włoskie przyjemnie chrupią a miód cudownie łagodzi ostry smak gorgonzoli. Do tego czerwone wino, dobre towarzystwo i każda impreza jest udana.



Composition of tastes that is becoming more and more natural and obvious but for some of you still a bit courageous and original.  For me it is pefect composition of flavours that I discovered already few autumns ago since it's best served during this particular season. Pear gives freshness, walnuts crunchiness while honey perfectly balances sharp and spicy gorgonzola. Such finger food tastes best served with a bottle of good red wine and a bunch of good old friends.

wtorek, 20 listopada 2012

Brukselka zapiekana w sosie serowo-śmietanowym / Brussel sprouts baked in a blue cheese sauce

Dobrze wiem, że nie wszyscy są fanami brukselki. Nawet ja przez wiele lat obchodziłam ją szerokim łukiem. Najczęściej trafiała na mój talerz w brudnozielonej odsłonie. Była gorzka, rozgotowana i po prostu niedobra. Na nowo odkryłam ją pod koniec ubiegłej zimy, kiedy usmażyłam ją z boczkiem (klik!). Była pyszna,  a ja nie mogłam się ujeść jej smakiem. Tym bardziej przeżyłam to, że dwa tygodnie po tym odkryciu na dobre zniknęła ze straganów jako warzywo typowo sezonowe. Przyszło mi więc czekać kilka miesięcy na możliwość dalszego eksperymentowania z tym cudownym i zdrowym warzywem. Powoli zaczynam być od brukselki uzależniona i staram się jak najczęściej uwzględniać ją w moim menu. Zapiekana w ostrym, mocno słonym sosie z sera z niebieską pleśnią jest świetnym dodatkiem do obiadu albo pyszną przekąską. Zdecydowanie warta grzechu, ale pamiętać należy, że serowo-śmietanowy sos do najbardziej dietetycznych nie należy.

I understand those of you that do not like brussele sprouts because some time ago I was in this group until I have discovered that brussels sprouts can be actually really delicious. The secret ingredient is sugar. If you add it to your brussel sprouts it will remove all the bitterness out of those little goodies. I already showed you few months ago a great and quick recipe for fried brussel sprouts with bacon (click!) and today I suggest you something more vegetarian ie. brussel sprouts baked in a blue cheese sauce. I have to tell you that this is not an option for someone on a diet, but otherwise it is soooo delicious. 


niedziela, 18 listopada 2012

Łasuch stołuje się na mieście #7: Restaurant Day, 17.11.2012, Łódź

Specjalnie dla Was Łasuch zamienił się wczoraj w reportera terenowego aby opowiedzieć Wam o bardzo interesującej i ciekawej inicjatywie jaką jest Restaurant Day. 17-go listopada w wielu miastach na całym świecie otworzyły swoje podwoje jednodniowe restauracje. To dzień, kiedy każdy, kto kocha gotować i karmić innych może sprawdzić się prowadząc bardziej lub mniej profesjonalne karmiarnie dla obcych. Łasuch wraz z przecudowną grupą Głodomorków Wszelakich postanowił odwiedzić aż trzy takie miejsca, które karmiły w tym dniu Łodzian i opowiedzieć Wam o swoich wrażeniach. Ze względu na fakt, że były to jednodniowe eksperymenty, często prowadzone przez amatorów, nie będzie więc typowej recenzji i wyjątkowo oceniać nikogo nie będę. 


czwartek, 15 listopada 2012

Chilli con carne

Tak dużo mięsa jak w dzisiejszym daniu już dawno u Łasucha nie było. Dzisiaj coś dla absolutnie stuprocentowych mięsożerców, czyli chilli con carne. Ostra, wspaniale sycąca i ogrzewająca jesienno-zimowa propozycja w sam raz na taką smętnie brzydką pogodę. Idealnie komponuje się z wytrawnymi babeczkami, które pokazałam Wam w poprzednim poście, ale pyszne też będzie z ryżem, ziemniakami lub chipsami z tortilli. Ja oczywiście utrudniłam sobie zadanie i chilli con carne przygotowałam z dodatkiem fasoli ugotowanej przeze mnie w szybkowarze, ale jeżeli nie macie ochoty na takie poświęcenia to użyjcie fasoli z puszki.

After months of meatless, vegetarian recipes here comes delicious beef dish. Chilli con carne is warming and spicy comfort food that is perfect during autumn and winter. You can enjoy its taste to the fullest with delicious savoury muffins I showed you few days ago, but it will be also good, served with rice, potatoes or tortilla chips.


wtorek, 13 listopada 2012

Wytrawne muffinki z serem bałkańskim / Savoury muffins with balkan cheese


Do tej pory jadłam wytrawne muffinki, które delikatnie rzecz ujmując mnie nie zachwyciły. Przyczyn mogło być wiele, chociażby fakt, że nie wyszły spod łasuchowej ręki;-) Postanowiłam więc, że jeżeli już upiekę swoją wersję takich babeczek, to będą pyszne. No i wyszły pyszne. Zobaczyłam je na blogu Picnic At Marina i od razu wiedziałam, że to właśnie z nimi będę eksperymentować. Trochę nagięłam oryginalny przepis Mariny i zamieniłam część mąki pszennej na mąkę kukurydzianą i amarantusową, co nadało babeczkom puszystości, której tak bardzo brakowało mi w innych muffinkach, które dane mi było jeść do tej pory. Babeczki wyszły wspaniałe. Słony ser bałkański nadał im charrrrrakternej wytrawności a oliwa z oliwek cudownego aromatu. Babeczki są świetnym dodatkiem do wszelkiego rodzaju jesiennych gulaszy i zup, jak również do mojego kolejnego dania, które pokażę Wam za parę dni :-) Dodam jeszcze tylko, że przygotowuje się je dosłownie w kilka minut i to w dodatku bez użycia miksera, więc to kolejna ich zaleta. Mam nadzieję, że ostatecznie Was do nich przekonałam. 

Whenever I tasted savoury muffins I was not thrilled at all. They were either tasteless or as hard as a stone. There could be several reasons for such imperfection, one of them being the fact that I have not baked them myself. So I promised myself that when I baked savoury muffins, they would be fluffy and delicious. And so they were. When I saw them on Marina's blog Picnic At Marina, I knew immediately that I would play with this particular recipe, although I wouldn't be myself if I hadn't changed a few things in the recipe. I replaced some part of the all-purpose flour with cornflour and amaranth flour and I believe that thanks to this experiment my muffins turned out so tender and fluffy. They are really on the savoury side due to salty balkan cheese and olive oil that gives not only taste but also wonderful flavour. Such muffins will prefectly complement any soup, goulash or stew and will be a perfect addition to my next recipe. And above of all those muffins are extremely easy to prepare, since it takes a few minutes and you do not even need a stand mixer. You can mix everything by means of spatula. So now there's no excuse. It's time to bake some delicious savoury muffins.


niedziela, 11 listopada 2012

Aszkenazyjski charoset / Ashkenazi charoset


Charoset to tradycyjny żydowski deser spożywany podczas wiosennego święta Pesach. Mnie jednak kojarzy się on dużo bardziej z jesienią i właśnie wtedy przygotowuję go najczęściej. To deser bardzo prosty, lekki i zdrowy, ale przeznaczony tylko dla dorosłych,  gdyż jest w nim odrobina alkoholu. Przygotowuję go najczęściej w weekend, gdy zostaje mi więcej niż parę kropel, ale mniej niż kieliszek wina po piątkowych czy sobotnich wieczorach spędzonych w dobrym towarzystwie. 

Charoset występuje w wielu odmianach. Żydzi przygotowują go różnie, w zależności od upodobań oraz lokalnych zwyczajów. Wersja, którą pokazuję dzisiaj to wersja aszkenazyjska.


Charoset is a traditional dessert prepared during spring  celebrations of jewish Pesach holiday. I, on the other hand, prefer to prepare charoset during the autumn, when apple are at their best. This dessert is easy, healthy and light, but since it contains traces alcohol, it is only for adults. Charoset is a perfect dessert for those of you that have some wine leftovers after evenings with friends.  

Jewish families have different ways of preparing charoset, depending on their local traditions. The one that I'm showing is the ashkenazi type. 


piątek, 9 listopada 2012

Łasuch stołuje się na mieście #6: Tari Bari, Łódź

Mam dla Was dobre wieści. Dziś piątek, weekendu początek, więc Łasuch jak zwykle podpowiada gdzie warto się wybrać i smacznie zjeść. Szkoda siedzieć cały czas w garach, trzeba spotkać się ze znajomymi i dać zarobić zdolnym kucharzom. Ja się już z kim trzeba spotkałam, kucharzom zarobić dałam, teraz kolej na Was. Dziś na tapecie absolutna nowość czyli Tari Bari. Lokal młodziutki, bo otworzył się dla gości 18 października w OFF Piotrkowska. Mimo swojego nad wyraz młodego wieku, jest to miejsce, o którym się mówi. Wszędzie! Dlatego też wraz z Biedronką w kuchni oraz Pewnym Dżentelmenem postanowiliśmy sprawdzić dla Was, czy warto się do Tari Bari wybrać. 

Tari Bari to przede wszystkim surowe, przestronne, postindustrialne wnętrze i to rzuca się w oczy najbardziej zaraz po wejściu. Nie ma mowy o przytulności, więc nie każdemu ten klimat pasuje, ale ja czułam się tam jak u siebie. Wysokie sufity, białe ściany, duże okna, wszystko w neutralnych kolorach. Każdy stolik inny, każde krzesło inne, a na stołach zamiast obrusów płachty szarego papieru. Już jest dobrze, ale to nie koniec. Na stołach nie ma żadnych świeczników, wazoników, kwiatuszków, serwetników i innych podobnie zbędnych kurzołapek a wszystko co potrzebne czyli sól, pieprz, serwetki czy cukier wjeżdżają na stół dopiero wraz z jedzeniem. Modny i praktyczny, skandynawski minimalizm rodem z IKEI, który dla mnie jest po prostu ujmujący. Ci którzy zatrzymali się na etapie zakurzonych, wiedźmowatych nor w stylu herbaciarni Niebieskie Migdały, w Tari Bari nie mają za bardzo czego szukać. No i jeszcze ta kuchnia. Otwarta! Na widoku! Na pokaz! Najwidoczniej Tari Bari nie ma nic do ukrycia a zapewnienia że wszystko przygotowywane jest z najświeższych, sezonowych składników, a pieczywo wypiekane jest na miejscu, można bardzo łatwo zweryfikować rzucając okiem na to, co dzieje się w kuchni. Już mi się podoba. Już czuję się jak u siebie. 


środa, 7 listopada 2012

Carpaccio z pieczonych buraków / Carpaccio from baked beets

Każdy powie Wam, że buraki to samo zdrowie i koniecznie trzeba je jeść w dużych ilościach. Ja dodam od siebie, że to pyszne zdrowie. Jednak większości z Was to warzywo kojarzy się raczej kiepsko i to co najwyżej z zasmażanymi burakami podawanymi do obiadu.  Często uważa się buraka za warzywo bez polotu i bez jakiegokolwiek potencjału. Ja jednak chcę Wam pokazać i udowodnić, że buraki można zaserwować elegancko i pysznie w formie carpaccio z ostrym serem pleśniowym i orzechami włoskimi.

Do buraków zaczęłam Was przekonywać już jakiś czas temu.  Pokazałam Wam najpyszniejszy sposób na ich upieczenie (klik). Warto zajrzeć do tego przepisu, bo carpaccio, które dziś pokazuję przygotowuje się właśnie z tak upieczonych buraków. Ja do carpaccio proponuję lazur złocisty, ale tylko dlatego, że te kolory bardzo ładnie się ze sobą komponują. Można oczywiście eksperymentować z innymi ostrymi serami łącznie z kozimi. Zostawiam Wam tu całkowitą dowolność, warto jednak zadbać o to, by ser był wyraziście słony. Będzie wtedy się wspaniale komponować ze słodkawymi burakami. 



As you most probably know beets are superhealthy but I wanna show you today that they can also be superdelicious and elegantly served as a starter, appetizer or side dish. 

poniedziałek, 5 listopada 2012

Dyniowo-piernikowe muffinki z karmelowym lukrem / Pumpkin and gingerbread spice muffins with carmel icing-sugar


Obiecałam Wam dwa dyniowe dania wykorzystujące mus dyniowy własnej roboty. Z jedną, pyszną propozycją czyli koktajlem z dyni już Was zapoznałam. Teraz czas na dyniowy grzech w postaci muffinek. Same w sobie są trudne do opisania w smaku. Na pierwszy plan przebija się w nich na pewno aromat piernikowy, dynia daje bardziej kolor niż smak, a w tle dość wyraźnie przebija się sól a dodałam jej i tak o połowę mniej niż w oryginalnym przepisie. W przyszłości będę więc eksperymentować z jeszcze mniejszą jej ilością. Muffinki są lekkie, puszyste i aksamitne. Pamiętajcie jednak, że ich integralną częścią powinna być gruba warstwa lukru i orzechy. Tak podane będą pyszne i bardzo słodkie, co akurat Łasuchowi w ogóle nie przeszkadza :-) Pamiętajcie więc, że zgodnie z łasuchową radą, lukier musi być.



I already showed you how can you prepare easy pumpkin puree and I gave you the recipe for healthy and delicious pumpkin and banana smoothie with cinnamon. Now the time has come for some pumpkin indulgence in the form of pumpkin and gingerbread spice muffins. They are smooth and fluffy. They taste best when decorated with a thick layer of carmel icing-sugar and some walknuts. In other words, pure indulgence.

piątek, 2 listopada 2012

Piernik staropolski idealny na Boże Narodzenie / Traditional Polish Gingerbread

Po raz pierwszy u Łasucha pojawia się coś, co nie jest jeszcze gotowe i nie będzie gotowe jeszcze przez 5-6 tygodni. Jest to przepis albo raczej pierwsza część przepisu na piernik staropolski wg przepisu Dorotki z Moich Wypieków. Od wielu lat przyglądam się blogom kulinarnym i co roku w tym  mniej więcej okresie widzę wysyp przepisów na długo leżakujący  piernik staropolski, który ma być gotowy tuż przez Bożym Narodzeniem. Zapytacie się dlaczego teraz a nie tuż przed gwiazdką. A dlatego, że ten staropolski piernik musi leżakować w chłodku przez mniej więcej półtora miesiąca. Weekend w okolicach 1-go listopada jest więc idealnym terminem na zarobienie ciasta, które piec się będzie tuż przed świętami. 

Ja w tym roku piekę ten piernik po raz pierwszy, ale jestem przekonana, że proces ten zostanie zakończony sukcesem, bo wszystkie przepisy Dorotki zawsze są sukcesem. Innymi słowy ten piernik nie może się nie udać. To co? Zarabiacie ciasto na piernik razem ze mną?

For the very first time here on this blog I present the recipe that is not fully done. And it won't be done for the next 5 or 6 weeks.  But at the very end it will be, hopefully, the most ideal and very traditional polish gingerbread. I have never prepared this cake before, but I am using Dorota's recipe from Moje Wypieki and her recipes always turn out as really delicious so it can't be different with this one. 

You may ask why I am not showing you the full recipe at the very end of baking process. The answer is simple. This cake is baked in Poland traditionally for Christmas, but the dough has to rest for 5-6 weeks in cold environment before it will be baked. So time just after 1st November is ideal, because now you can prepare the dough and baking time will be just before Christmas. So are you ready to make the dough with me?


poniedziałek, 29 października 2012

Uśmiechnięte duszki - ciasteczka na Halloween / Halloween ghost cookies

Muszę się Wam przyznać, że od dawna tak nie zaszalałam na Halloween jak w tym roku. Najpierw rzeźbiłam dynię, z którą było sporo zabawy a teraz postanowiłam upiec słodkie duszki Kacperki. Choć z ciastkami jest trochę pracy twórczej, to jednak foremka do wykrawania ciasteczek była tak urocza, że nie potrafiłam się jej oprzeć i dobrze, bo ciastka wyszły śliczne, a do tego chrupiące, maślane i pyszne. I choć te duszki są sporych rozmiarów, to znikały dość szybko, pochłaniane przez spragnionych słodyczy pogromców duchów, mimo że Halloween dopiero za parę dni. Na Halloween muszę więc przygotować kolejną porcję :-)

Instrukcję wykonania dyniowego szczerbola znajdziecie tu: klik !

I have never ever got so crazy about Halloween as this year. I already showed you how to carve pumpkin and now it's time for some cookies. Resembling more Casper, the ghost rather than any other scary creature, but still so very cute. I must admit that this cookie cutter was sooo adorable that I just couldn't resist. I had to buy it:-) The cookies turned out adorably cute, buttery and soooo delicious. They disappeared very quickly so before Halloween I will have to bake another batch.


piątek, 26 października 2012

Łasuch stołuje się na mieście #5: Zaraz Wracam, Łódź

Zgodnie ze starołasuchowym obyczajem w piątki czas na recenzję. Po raz kolejny Wam podpowiem, gdzie można dobrze zjeść.

I tu przyznać się Wam muszę, że naprawdę nie wiem, jak to się stało, że nie dotarłam do bistro Zaraz Wracam wcześniej. A pisali o tym miejscu już chyba prawie wszyscy i prawie wszędzie. Wreszcie jednak i Łasuchowi udało się zawitać do tego pozytywnie uroczego miejsca. I nie żałował Łasuch, oj nie. 

Zaram Wracam znajduje się w podwórku, przy ulicy Piotrkowskiej. Trochę na uboczu, więc żeby tam trafić, trzeba wiedzieć, gdzie szukać. Zanim przestąpiłam próg bistro już intuicja podpowiadała mi, że znalazłam się we właściwym miejscu. Kwiatki na parapecie, dynie przed wejściem i dużo klientów okupujących stoliki wystawione na zewnątrz mimo chłodnego wieczoru świadczyły o tym, że to miejsce żyje i ma się dobrze. Żyło także w środku, do tego stopnia, że nie było wolnych stolików. Szczęśliwie przy wejściu stoi wygodny fotel bujany, w którym można poczekać na swoją kolej. Podczas oczekiwania na wolny stolik miałam szansę się porozglądać. Najbardziej rzucało się w oczy to, że w Zaraz Wracam elementy wystroju różnią się od siebie. Różne stoły, różne krzesła, różne cukierniczki, wszystko trochę jak z targu staroci lub pożyczone od babci. Totalny freestyle w doborze mebli, ale ten chaos jednak nie przeszkadzał, a wręcz cieszył oko.


środa, 24 października 2012

Jesienny koktajl dyniowo-bananowy / Autumnal pumpkin and banana smoothie.


Jeżeli pamiętacie jeszcze mój mus z dyni, to dzisiaj pokazuję Wam, zgodnie z obietnicą, jak w prosty sposób można z niego zrobić przepyszny koktajl lub jak kto woli smoothie. Kolor przypomina jeszcze letnie słońce, ale smak dyni w połączeniu z cynamonem jest już zdecydowanie jesienny. Przyznam się Wam szczerze, że koktajl przygotowywałam jako swego rodzaju eksperyment i wcale się nie spodziewałam, że będzie taki dobry. Wyszedł zaskakujący i pyszny i na pewno pozostanę mu wierna w ponure, jesienne poranki. 

Koktajl można przyrządzić zarówno ze świeżo przygotowanego musu jak i z tego wcześniej zamrożonego. 

Delicious and autumnal pumpkin and banana smoothie is a great and healthy way to use the pumpkin puree from my previous recipe. At the very beginning this recipe was rather an experiment but it turned out surprisingly delicious. It has a beautiful sunny colour but the tastes are already pretty autumnal. Definitely worth trying this season.


poniedziałek, 22 października 2012

Najprostszy mus z dyni / Easy pumpkin puree

Wiele jesiennych przepisów wymaga zastosowania musu z dyni, co skutecznie mnie do nich zniechęcało.  Wyobrażałam sobie, że przygotowanie musu z dyni to jakaś nieogarnialną czasowo i wysiłkowo czynność.  Teraz jednak, przy okazji przygotowywania postu o dyniach na Halloween, w pakiecie miałam dwie dynie, które po zabawie w wykrawanie musiały w końcu wylądować w garze, żeby się nie zepsuły. Najprostszą metodą na zaopiekowanie się tak dużą ilością pomarańczowego miąższu był właśnie mus, który stanie się w przyszłości podstawą do wielu smacznych dyniowych smakołyków. A na razie czeka grzecznie na swoją kolej poporcjowany i zamrożony. Przygotowanie musu wcale nie jest takie trudne a zyskujecie bazę do wielu słodkich i słonych pyszności. 

Pierwsze dwa dyniowe smakołyki przygotowane na bazie poniższego musu już wkrótce :-) 

I have done pumpkin carving  a bit earlier this year, not just before Halloween, so that I could show you the results on the blog. I didn't want it to get rotten so I decided to make pumpkin puree to use up all the jack-O'-lanterns. I have never prepared such puree before since I thought that is quite a troublesome activity. It turned out to be simple and almost effortless. I will use the puree for some sweet and savoury dishes that I plan to prepare very soon. All the remaining puree was freezed, so that I can use it a bit later.


piątek, 19 października 2012

Łasuchowe porady - jak wykroić dynię na Halloween / Halloween pumpkin carving

Dynia od zawsze będzie mi się kojarzyć z moją przyjaciółką Karoliną. Kiedyś mieszkałyśmy bardzo blisko siebie i raz w Halloween Karolina pomachała do mnie dynią z okna w swoim mieszkaniu. Śmiechu było przy tym co niemiara a wspomnienie zostanie na zawsze. Od tej pory patrzę na dynie wszelakie w ogromnym sentymentem, tym bardziej,  że obecnie dzieli mnie i Karolinę jakieś 1500 kilometrów. Po wielu latach mogę więc jej wreszcie odmachać moim wyrzeźbionym w dyni stworkiem.

Te dwie dynie, które widzicie na zdjęciu, to moje pierwsze halloweenowe dzieła w  życiu. Wcześniej polegałam na nieekologicznej ceramicznej dyni, ale nie ma ona tego uroku, co własnoręcznie stworzone pomarańczowe lampiony. Kilka dni temu zamieniłam się więc w duże dziecko i ochoczo zabrałam się do roboty. Okazało się to łatwiejsze niż myślałam a efekt jest rewelacyjny, mimo że Łasuch znany jest z posiadania dwóch lewych rąk i ani jednej prawej. Polecam każdemu, bo to chwila dla siebie, dla rodziny i moment na zapomnienie o całym świecie. Warto jednak pamiętać, że ze względu na zabawę z ostrymi narzędziami wykrawanie dyni to raczej zabawa dla dorosłych niż dla dzieci. 



I don't know hot about you but I find pumpkin carving vey funny and very relaxing activity. I had so much fun so I will definitely carve more pumpkins before Halloween. Gimme me pumpkins and noone gets hurt ;-)

środa, 17 października 2012

Orzeźwiające stir-fry z marchewki, pora i grejpfruta / Refreshing stir-fry with carrot, leeks and grapefruit



Wiemy już jakiego woka warto mieć (klik), warto teraz się dowiedzieć, co można w nim upichcić. Dobrze wiem, że wiele osób rzadko przygotowuje potrawy z woka, bo lista składników potrzebnych do przygotowania przepisu jest strasznie długa i niezbyt swojsko brzmiąca. Często jest też tak, że do przepisu używamy małych ilości, a kupić najczęściej musimy całą butlę lub słoik jakiegoś mazidła czy sosu, więc w ostatecznym rozrachunku te potrawy są dość drogie. Potem stoi nam to wszystko nieużywane w lodówce i zajmuje miejsce, dopóki się nie zepsuje i nada się tylko do wyrzucenia. Tym razem jednak przepis jest zdecydowanie zeuropeizowany i wymaga użycia składników, które najczęściej znajdą się bez problemu w większości kuchni czy spiżarni. Dlatego też tak często to stir-fry pojawia się i u mnie w menu. 

Ostatnio Magda Gessler w swoim cotygodniowym felietonie w Newsweeku napisała, że Polacy nie lubią i nie akceptują gorzkiego smaku. Może jest w tym ziarenko prawdy, ale z moich obserwacji wynika, że coraz częściej otwieramy się również i na ten smak i dobrze, bo w odpowiednim zestawieniu nutka delikatnej goryczki potrafi nieźle podkręcić całość potrawy. Tak jest w tym stir-fry. Delikatnie gorzki grejpfrut idealnie komponuje się z kwaśnym, słodkim, słonym i umami. Wychodzi pyszne, jesienne, ale i lekko orzeźwiające warzywne danie, które najlepiej smakuje serwowane z ryżem jaśminowym. 

From my last post you already know, which wok you should buy (click), so now it's time for a delicious recipe for stir-fry that can be prepared in your wok. I know that a lot of typically chinese or thai recipes call for lots of sophisticated ingredients. Many of them are used in small quantities, while you can buy them only in bulk. As a result of that a lot of oriental wok dishes turn out a bit pricey. This recipe is different. It calls for easy ingredients that can be easily found in any kitchen or pantry and are cheap too, so this is a great option even if you are on the budget. And it's vegan too:-)


poniedziałek, 15 października 2012

Jaki wok jest najlepszy? / Which wok should you buy?

Wiele chińskich i tajskich przepisów wymaga użycia tradycyjnego woka. W mojej opinii to jedno z najlepszych narzędzi do gotowania, które kiedykolwiek powstało. Na woku gotujemy albo raczej smażymy szybko i energooszczędnie, a posiłki na nim przygotowanie są zdrowe i bardzo smaczne.

Tak sobie myślę, że wielu z Was chciałoby spróbować własnoręcznie przygotowanych potraw z woka. Ale czy wiecie, który wok warto kupić i który jest najlepszy?
Pewnie wiele razy zadawaliście sobie to pytanie. Jeżeli ciągle jeszcze nie wiecie, to Łasuch po to jest, żeby Wam doradzić. Nie będę polecać konkretnej marki, czy produktu, ale wytłumaczę jakie są różnice pomiędzy wokami dostępnymi na polskim rynku.

Istnieją trzy rodzaje woków: najbardziej tradycyjny, ze stali węglowej i posiadający zaokrąglone dno, żeliwny z płaskim dnem i aluminiowy/metalowy z powłoką nieprzywierającą i płaskim dnem. Pojawiają się one w różnych rozmiarach i formach, tak żeby można je było dostosować do potrzeb i do wielkości rodziny. Ja testowałem wszystkie trzy rodzaje i opiszę każdy z nich