piątek, 26 października 2012

Łasuch stołuje się na mieście #5: Zaraz Wracam, Łódź

Zgodnie ze starołasuchowym obyczajem w piątki czas na recenzję. Po raz kolejny Wam podpowiem, gdzie można dobrze zjeść.

I tu przyznać się Wam muszę, że naprawdę nie wiem, jak to się stało, że nie dotarłam do bistro Zaraz Wracam wcześniej. A pisali o tym miejscu już chyba prawie wszyscy i prawie wszędzie. Wreszcie jednak i Łasuchowi udało się zawitać do tego pozytywnie uroczego miejsca. I nie żałował Łasuch, oj nie. 

Zaram Wracam znajduje się w podwórku, przy ulicy Piotrkowskiej. Trochę na uboczu, więc żeby tam trafić, trzeba wiedzieć, gdzie szukać. Zanim przestąpiłam próg bistro już intuicja podpowiadała mi, że znalazłam się we właściwym miejscu. Kwiatki na parapecie, dynie przed wejściem i dużo klientów okupujących stoliki wystawione na zewnątrz mimo chłodnego wieczoru świadczyły o tym, że to miejsce żyje i ma się dobrze. Żyło także w środku, do tego stopnia, że nie było wolnych stolików. Szczęśliwie przy wejściu stoi wygodny fotel bujany, w którym można poczekać na swoją kolej. Podczas oczekiwania na wolny stolik miałam szansę się porozglądać. Najbardziej rzucało się w oczy to, że w Zaraz Wracam elementy wystroju różnią się od siebie. Różne stoły, różne krzesła, różne cukierniczki, wszystko trochę jak z targu staroci lub pożyczone od babci. Totalny freestyle w doborze mebli, ale ten chaos jednak nie przeszkadzał, a wręcz cieszył oko.


Jak już Łasuch usiadł przy swoim stoliku, przyszedł czas na wybranie dań z menu. Zaraz Wracam to lokal, który znany jest ze swoich tart i to one są głównym elementem menu, choć  dostaniemy tam też także zupy, sałatki no i oczywiście desery. Zaskoczył mnie jednak brak wydrukowanego menu dań głównych. Było tylko menu kawowe. Wszystkie dostępne dania były natomiast wypisane na tablicy za barem. Zastanawiałam się czemu, dopóki nie zauważyłam, że menu ewoluuje w trakcie dnia. Jak czegoś zabraknie, to jedna pozycja wypada z tablicy i na jej miejsce pojawia się coś innego. To dla mnie ważna informacja, bo świadczy o tym, że składniki są świeże i jak się skończą, to po prostu ich nie ma i już. 

Dostępnych w Zaraz Wracam dań nie jest zbyt wiele, ale i tak wybór jest bardzo trudny, bo każda tarta jest  ciekawa i każdej tarty chciałoby się spróbować, bo w każdej jest jakiś oryginalny twist. A to konfitura z czerwonej cebuli, a to gruszki, a to krem z pomidorów. Widać też, że tarty są przygotowane z sezonowych składników, co mnie osobiście bardzo ucieszyło. Są też opcje bezmięsne, jest to więc miejsce przyjazne wegetarianom. Wybranie tarty graniczyło z cudem, ale ostatecznie dwa głodomorki zdecydowały się na klasyczną francuską lotaryńską tartę z boczkiem oraz tartę z porami i gruszkami. Oprócz tego, że wszystkie propozycje z menu były nadzwyczaj interesujące, to były jeszcze na dodatek w bardzo interesującej cenie. 14 czy 15 złotych za tartę, to niezła okazja, choć ja się tu spodziewałam jakiegoś przekrętu.

Ale przekrętu nie było. Porcje, które wjechały na nasz stół były dużo większe niż się spodziewałam. Przyznam szczerze, że za taką cenę stawiałam na 1/8 tarty, ale każda porcja składała się z solidnej ćwiartki w towarzystwie sałaty lodowej polanej winegretem. Plus za rozmiar, ale przecież najważniejszy jest smak. No i tu też się nie zawiodłam. Tarta z boczkiem miała tyle boczku, ile nawet ja do swojej domowej wersji nie kładę. Często w różnego rodzaju restauracjach na tych ważniejszych składnikach (oliwki, salami, szynka, krewetki itp. itd) się oszczędza, ale w Zaraz Wracam to Was nie spotka. Nikt Wam w tym bistro nie pożałuje pyszności. Tarta z porami i gruszkami była równie pyszna, choć słodka, co dla wielu może być zaskoczeniem. Dla mnie jednak była prostu genialna.  Już wiem, że powtórzę ten gruszkowo-porowy eksperyment w domu. Co mi się jeszcze w tych tartach podobało, to fakt, że szef kuchni wydobywał smak i charakter ze składników tarty, a nie z ton przypraw wszelakich. No i nie mogę nie pochwalić idealnie kruchego ciasta. 

Porcje tarty były tak duże i pożywne, że niestety nie starczyło miejsca na deser, tym bardziej, że z obserwacji sąsiednich stolików wynikało, że porcje deserów są tak samo szczere i obfite jak porcje tarty. Mam więc powód, żeby do Zaraz Wracam jeszcze wrócić i koniecznie spróbować słodkości, bo wyglądały zachwycająco.

Podsumowując, mogę Wam z całego serca bistro Zaraz Wracam polecić. Pyszne jedzenie, w pysznej cenie. Dla mnie to miejsce było po prostu szczere, bez zadęcia a wychodząc miałam świadomość świetnie wydanych pieniędzy. Pyszne tarty z francuskim sznytem, solidne porcje i wszystko w rozsądnej cenie. Chcę więcej, więc już teraz mogę śmiało powiedzieć, że do bistro Zaraz Wracam zaraz wracam. 

Przydatne adresy
Bistro Zaraz Wracam
ul. Piotrkowska 101
Łódź
tel 509 24 89 53

Sponsorem wypadu do bistro Zaraz Wracam był Łasuch w kuchni.
 

14 komentarzy:

  1. Zgłodniałam i to bardzo,zamiast do Łodzi udam się do kuchni bo bliżej:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he, ale w Łodzi też jest fajnie. Łasuch zaprasza :-D

      Usuń
  2. Mieszkam w Łodzi i też tam jeszcze nie dotarłam :) Mam niedaleko z uczelni więc na pewno odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulino, zapraszam więc, bo naprawdę warto :-D

      Usuń
  3. Lubię bistra za bezpretensjonalne, dobre jedzenie.
    Przeważnie są to tarty lub kisze.
    Dla mnie idealne menu na lunch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też właśnie dlatego lubię takie miejsca:-) Są pełne uroku :-)

      Usuń
  4. Ciekawe miejsce. Słodkich miejsc w moim mieście coraz więcej, ale z takim miejscem co by wytrawne tarty serwowało to jeszcze się nie spotkałam - szkoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz wpaść Aległogomorku do Łodzi na szaleństwo tart wszelakich ;-)

      Usuń
  5. Coś bym pojadła, ale późna pora ;>



    www.przysmakiewy.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm, zawsze można przekąsić coś naprawdę malutkiego ;-)

      Usuń
  6. Sałatki mają też uczciwe. Taka jedna ostatnio z granatem... :)
    Generalnie, super miejsce w Łodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmmm sałatka z granatem brzmi bardzo zachęcająco.Wygląda na to, że trzeba tam koniecznie wrócić. No i zgadzam się Łukaszu całkowicie, że to naprawdę super miejsce no i dobrze, że wreszcie takie miejsca można odnaleźć na mapie Łodzi właśnie :-)

      Usuń