Uwielbiam pasty kanapkowe. Kilka takich tworów mniej lub bardziej klasycznych pojawiło się już wcześniej na łasuchowym blogu, ale dzisiaj mam dla Was absolutny hit, czyli pastę z białej fasoli z dodatkiem... maku. Podpatrzyłam ten przepis u Marty z Jadłonomii i od razu wiedziałam, że trzeba będzie koniecznie go wypróbować. Pasta jest dość delikatna w smaku i na dodatek, zupełnie przypadkowo, całkowicie wegańska. Nie dodawałam do niej, poza pieprzem, żadnych charakternych składników. Skupiłam się raczej na tym, żeby mak miał szansę grać pierwsze skrzypce. Choć nie daje on żadnego smaku, to jednak przyjemnie strzela w zębach. Cudownie smakuje z chlebem na zakwasie i lekko orzechową roszponką, ale coś tak czuję, że to smarowidło będzie pyszne także z każdym innym pieczywem. Składniki podaję jak zwykle orientacyjnie. Doprawcie pastę zgodnie z Waszymi upodobaniami. Ja na przykład sypnęłam dość sporo maku, Wy być może dodacie go troszkę mniej.
I'm a big fan of all beans spreads. They are quite a regular breakfast or snack option for me, since they are delicious, healthy, and also vegan. This spread is unusual due to poppy seeds. They do not give much of taste, but they definitely do a lot in terms of popping. From now on this is my most favourite out of all bean spreads I know.



