środa, 14 marca 2012

Prosty sposób na domową hodowlę kiełków

Wiosna, to wbrew pozorom najgorszy dla nas okres w roku. Choć przyroda pięknie budzi się do życia,  dnia przybywa a na dworze coraz częściej widać słońce, to my w tym czasie najczęściej walczymy z wiosennym przesileniem lub nawet depresją. Jesteśmy zmęczeni i osłabieni jesienią i zimą, złą pogodą, ciągłym brakiem światła dziennego i walką z przeziębieniami i chorobami. I jak tu mieć siłę na wiosenne przebudzenie z zimowego snu? 
Sposobów jest kilka i to bardzo prostych, ale jednym z nich jest regularne dostarczanie organizmowi dużej ilości składników odżywczych. Można to zrobić za pomocą piguł wszelakich, ale ja do tego sposobu nie mam przekonania. Nie wiem, czy laboratoryjnie wygenerowane witaminy to coś, z czego korzysta mój organizm, czy może raczej przypadkowi pasażerowie na gapę i śmieciuchy, jeśli wiecie o czym/kim mówię. Ja wybieram więc naturalne sposoby pozyskiwania potrzebnych mi składników odżywczych. Zwłaszcza wiosną, kiedy mój organizm jest najsłabszy, stawiam na kiełki. Ekstremalnie zdrowe, pyszne, świeżutkie, wyhodowane przeze mnie i tanie. Sprawią, że my poczujemy się lepiej, a nasze: skóra, paznokcie i włosy odzyskają chęć to wyglądania.
Nigdy nie miałam przekonania do kiełków sprzedawanych w supermarkecie. Nie wiem, kiedy tak naprawdę zostały wyhodowane, czym były podlewane i jak długo leżą na sklepowej półce. Kiełki wyhodowane w domu, to co innego. Proste w obsłudze, tanie i zawsze świeże. To jest to!

Tylko jak wyhodować kiełki?  

Sposobów jest kilka, ale ja opiszę Wam metodę, którą stosuję z powodzeniem już od wielu lat. Moja hodowla kiełków możliwa jest dzięki kiełkownicy, którą widzicie na zdjęciach. Można ją kupić w każdym szanującym się sklepie ze zdrową żywnością. Widziałam ją też w jednym w supermarketów budowlanych (!). Kosztuje niewiele, bo w granicach 30 - 50 zł w zależności od miasta a starcza na lata (przy odpowiednim traktowaniu). Moja ma już około 10 lat i póki co nie planuję jej wymieniać na nowszy model, choć widać już pierwsze zmarszczki. 
 
Kiełkownica składa się ze zbiornika na wodę, trzech tacek do hodowli oraz pokrywki. Trzy tacki można wykorzystywać na różne sposoby. Można w jednym czasie wyhodować na różnych piętrach różne kiełki, można również zacząć hodowlę ulubionych kiełków tylko na jednej tacce i potem co kilka dni stopniowo dokładać kolejne, żeby pozyskiwać kiełki stopniowo. 
Hodowlę zaczynamy od wysiania kiełków, tak jak na animacji. Ja użyłam trzech rodzajów, tak jak na jednym ze zdjęć, od lewej,  rzodkiewki, rzeżuchy i lucerny (alfa alfa). Na każde piętro sypiemy wybrane przez nas kiełki. Na ostatnie piętro lejemy wodę, najlepiej letnią, przegotowaną, tak, żeby lekko zakryć czerwony kanalik i zakładamy pokrywkę. Poprzez system kanalików woda skapuje sobie z najwyższego piętra, przez te znajdujące się niżej, aż do zbiornika na wodę. Jak już cała woda znajdzie się w dolnym zbiorniku należy wodę wylać i zapewnić kiełkom trochę spokoju, aż do kolejnego podlewania. Podlewamy 2 - 3 razy dziennie i mniej więcej po 4-6 dniach możemy się cieszyć naszymi własnymi kiełkami. 
Po wyhodowaniu kiełki możemy osuszyć i włożyć do lodówki na około 7 dni, ale u mnie nigdy tyle nie wytrzymują. Pojemnik starannie czyścimy, najlepiej szczoteczką, żeby pozbyć się wszelkich nieczystości i pozostałości po starych hodowlach. Starajmy się nie używać detergentów, żeby potem te detergenty nie znalazły się na naszych kiełkach.  Woda w octem sprawdzi się lepiej, zwłaszcza, gdy przypadkiem któraś hodowla nam nie wyjdzie i zapleśnieje.

Kiełki dodajemy do sałatek, na kanapki i wszędzie, gdzie tylko chcemy :-) 

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam kiełki.Cały rok,nie tylko wiosną.
    Hoduję jedynie rzeżuchę.Inne kupuję w sklepach eko.
    Takie ,urządzenie' do wyrastania kiełków widuję ciągle,jednak nie skusiłam się na zakup.

    OdpowiedzUsuń
  2. @ Amber,

    Oj skuś się Amber, skuś ;-P Kiełkownica to naprawdę fajna sprawa. Masz kiełki takie jakie chcesz, kiedy chcesz, w najprostszy z możliwych sposobów no i najtańszy :-)

    pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie niestety ta kielkownica sie zbytnio nie sprawdzila, wiec po prawie 10 latach zaleganie w szafie sie jej pozbylam (przez caly ten czas uzywalam i nadal uzywam najchetniej sloikow ;)). U mnie tez juz sie wiosenne wysiewy zaczely, choc wlasciwie kielkuje przez caly rok.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie dziś zalałam kiełki i będę hodować. Nie moge się doczekać:)
    Pozdrowienia ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kiełki są oznaką nieuchronnego ocieplenia, jak dobrze :)
    my już jedliśmy rzeżuchę, znak że zaraz będzie wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. zapraszam do mnie http://boronappetit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Ja również mam kiełkownicę i hoduję kiełki (a właściwie to mój facet), dlatego potwierdzam, że to fantastyczna sprawa i popieram :) Miałam jednak problem z soją i cieciorką, gniły nam i kiełki nie wyszły, masz może z nimi doświadczenie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burczymiwbrzuchu, pozwole sobie tez dodac (mam nadzieje Joanno, ze nie masz mi tego za zle...), ze ciecierzyca lubi 'oddychac', dlatego tego typu kielkownica nie jest dla niej moze najlepszym rozwiazaniem. Dobrze jest tez nasiona (wiekszosc z nich, oprocz tych wydzielajacych sluz) plukac (w misie) 1-2 razy dziennie, a nie tylko 'podlewac'.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Bea, Jak ja mogę mieć Ci za złe, jak ja się jeszcze od Ciebie z tego komentarza uczę:-D Dzięki wielkie za informacje i pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Ufff... To dziekuje :)

      Usuń
  8. @ burczy mi w brzuchu
    Cieciorki nie próbowałam wykiełkować, bo nie przepadam za kiełkami fasolowych. Soję wykiełkowałam kilka razy bez żadnych problemów, ale też za nią nie przepadam, więc nie mogę za dużo na ich temat powiedzieć. Mnie najbardziej podchodzi rzodkiewka, rzeżucha i lucerna i to na nich w gruncie rzeczy opieram swoją małą kiełkowa hodowlę :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć! :)
    Mam do zaoferowania 500g wegańskiej margaryny sojowej SOJOLA. Data ważności mija 6 kwiatnia, a jako, że mam jej mały zapas postanowiłam się nią podzielić. Koszt margaryny, to tylko koszt przesyłki, czyli 5 zł.
    Recenzja produktu na moim blogu:)
    (Mam 2 sztuki, które wyśle dwóm pierwszym osobom, które skontaktują się ze mną mailowo)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. też mam i potwierdzam :)super sprawa

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam kiełki! Tak jak piszesz: do kanapki do sałatki, w ramach dekoracji. Oj, chyba muszę zainwestować w taką machinę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smaczny Kąsek, koniecznie, jest tania, łatwa z obsłudze i starcza na lata więc naprawdę warto :-D

      Usuń