sobota, 18 sierpnia 2018

Subiektywny przewodnik kulinarny po Kopenhadze cz.1


Kopenhaga jest miastem wyjątkowym. Kto nie był, ten nie do końca wie o czym mówię, a ten kto był, najpewniej podziela moje zdanie. I choć to kosmpolityczna stolica, to na każdym kroku widać, że Duńczycy wiedzieli jak się w tym swoim mieście urządzić, żeby im było cicho, wygodnie, przyjemnie i pysznie. Tak po duńsku po prostu hygge :-)


I tak właśnie jest. Kopenhaga jest spora, nieustannie ulega modyfikacjom i przeobrażeniom, jak każde duże miasto, ale ciągle jest w niej spokój i luz, którego brakuje wielu innym europejskim miastom i czego jej mieszkańcom po cichu zazdroszczę. Zazdroszczę im też Islands Brygge, wielkiego szacunku dla rowerzystów, doskonałego wyczucia stylu i niewymuszonej elegancji, która już dawno przebiła francuski szyk, a także sceny kulinarnej, która jest imponująca. A jeśli już mówimy o scenie kulinarnej to pokażę Wam kilka miejsc godnych uwagi a jednocześnie w miarę, jak na przeokrutnie drogą Skandynawię, łaskawych dla portfela. 

Zacznijmy od klasycznych smørrebrød, czyli piętrowych kanapek, których zjedzenie na pierwszy rzut oka nie jest łatwym zadaniem. Jeżeli jednak znacie sekret Duńczyków i wiecie, że te kanapkowe dzieła sztuki je się nożem i widelcem, możecie spokojnie zająć się konsumpcją.


Smørrebrød znajdziecie w całej Danii praktycznie wszędzie, ale warto ich spróbować w Aamanns Deli and Take Away. Przyjemny, typowo skandynawski wystrój, stosunkowo krótka karta kanapkowa, bo uwzględniająca tylko 12 różnych wersji, ale i tak trudno się zdecydować, bo wszystkie zapowiadają się smakowicie. Korzystając z obecności moich przyjaciółek byłam w stanie ogarnąć aż dziewięć smaków bez przesadnego obżarstwa. Wszystkie kanapki są serwowane na organicznym chlebie żytnim pieczonym na zakwasie z browaru Herslev. Każda wersja, której próbowałam była pyszna, świeża i godna polecenia. 

Aamanns Deli & Take Away
 
Øster Farimagsgade 10
2100 København Ø
catering@aamanns.dk


***

Kolejnym miejscem zdecydowanie wartym odwiedzenia jest, i tu niespodzianka, kawiarnia w Glyptotece, Café Glyptoteket. Jej jednym, dość poważnym minusem jest to, że można się do niej dostać tylko po opłaceniu biletu wstępu do galerii. Ja akurat w Glyptotece byłam już wcześniej, więc niechętnie zapłaciłam po raz kolejny za bilet upoważniający mnie do oglądania rzeźb, które niewiele się zmieniły przez te kilka lat, ale smak wytrawnej tarty z marynowanymi buraczkami, kozim serem i jarmużem, którą zjadłam na lunch wynagrodził mi ten wydatek.


Karta jest jak na Kopenhagę przystało sezonowa i megakrótka, bo najczęściej jest  w niej około ośmiu pozycji, ale i tak to wystarczy. Do tego urzekły mnie pyszna kawa i najbardziej oryginalny system oznaczania numerów stolików jaki znam, za pomocą plastikowych produktów spożywczych. Mój stolik został oznaczony jako soczysty stek. Szkoda tylko, że ten stek był plastikowy i nie nadawał się do konsumpcji. 


Ny Carlsberg Glyptotek

Dantes Plads 7
1556 Copenhagen
info@glyptoteket.dk
+45 33 41 81 41


*** 

Jeżeli nie macie czasu na celebrowanie lunchu i wolicie zjeść coś pysznego w biegu, to polecam Wam wietnamskie LêLê Street Kitchen


LêLê to przede wszystkim wietnamskie kanapko - bagietki bánh mì i bułeczki bao, z pysznym nadzieniem a do tego tego sałatki czy curry z indyka. Wszystko doskonale doprawione, pyszne i świeże. 



LêLê Street Kitchen Torvehallerne
Torvehallerne, Hal 2
Frederiksborggade 21, 

1360 København
+45 5373 7395
info@lele.dk 


***

Jak już jestem przy LêLê to nie mogę nie wspomnieć o targu spożywczym Torvehallerne. To istny raj dla wszystkich pasjonatów jedzenia, zresztą trudno tego nie dostrzec, bo ludzi jest wszędzie pełno.


2 hale wypełnione są po brzegi stoiskami z pysznościami wszelakimi, barami, kawiarniami i wszystkim, co z pysznym jedzeniem jest związane. Obawiam się, że z pustymi rękami i pełnym portfelem nie wyjdziecie. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.







Torvehallerne
Frederiksborggade 21, 
1360 København

***

Na koniec części pierwszej, wytrawnej, crème de la crème, czyli odrobina duńskiego kulinarnego luksusu. Menu degustacyjne w Den Lille Fede Restaurant, to zestaw dań, które po prostu trzeba spróbować. Przytulna i romantyczna restauracja ukryta w podwórku, w pobliżu Kongens Nytorv to miejsce, do którego nie da się trafić przypadkiem. Jak już się jednak tam trafi, to zostaje się na długie godziny nie tylko ze względu na serwowane tam dania i wina, ale także na przemiłą i profesjonalną obsługę.W Den Lille Fede jedzenie się po prostu celebruje.


To kolacja, której długo nie zapomnę. Menu zmienia się co miesiąc, więc najpewniej nie będziecie mieli szansy spróbować tego, co mnie zachwyciło, ale zapewniam, że każde serwowane w Den Lille Fede Restaurant to powód do ochów, achów ale też do wielu dyskusji o smakowych połączeniach. A te są absolutnie niebanalne, odkrywcze i niepowtarzalne i jak na duńską kuchnię przystało wykorzystujące lokalne i sezonowe składniki. Kubki smakowe wariują coraz bardziej przy każdym kolejnym daniu, a tych w menu degustacyjnym jest albo pięć albo siedem. W moim menu znalazły się takie cuda jak zupa z czosnku niedźwiedziego z ziołowym chrustem, konfitowany morszczuk z rzodkwią i koperkiem, białe szparagi z chrupiącymi krewetkami i piklowanym świerkiem, smażony norweski homar z karmelizowaną marchewką, skrzydełkiem kurczaka i rybnym wywarem, stek z cielęcego antrykotu z porem, lubczykiem, sosem bordelaise i ziołowymi pieczonymi ziemniakami, przepyszny duński ser Verterhavsost z chrupkim chlebem  "Karl Johan" i czarnym bzem oraz crumble rabarbarowy z wanilią i białą czekoladą.




Den Lille Fede Restaurant
Store Kongensgade 17
1264 Copenhagen K 
+45 33 33 70 02


A w kolejnej, drugiej części zapraszam Was na deser, czyli na ... desery :-)

Poniżej jeszcze kilka kopenhaskich migawek. 



2 komentarze:

  1. Piękny przewodnik i bliskie memu sercu miejsca. Zawsze z radością wracam do Danii, choćby na krótką chwilę. Dziękuję, bo dzięki Tobie wróciłam szybciej niż myślałam, że to nastąpi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że przewodnik się podoba. Jeszcze w tym tygodniu powstanie druga, dużo słodsza część i oczywiście kilka zdjęć Kopenhagi, którą kocham jak zresztą całą Danię i ja też zawsze z radością tam wracam, podobnie jak Ty. Zresztą nie ukrywam, że chętnie bym tam pomieszkała na dłużej :-)

    OdpowiedzUsuń