Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cake. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cake. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 października 2014

Jesienne ciasto śliwkowo - rozmarynowe / Autumnal rosemary and plum cake


Miałam pokazać Wam przepis na smarowidło na kanapki, w którym zakochałam się po uszy, ale z powodu przebrzydkiej pogody postanowiłam jednak w zamian podnieść Wam poziom cukru jesiennym ciastem, uznając, że pasta na chleb spokojnie może poczekać w kolejce. Nie muszę Was chyba przekonywać, że ciasto wyszło genialne, bo sami widzicie. Pyszne, niezbyt wilgotne mimo śliwek, aromatyczne i aż ciężkie od ilości kalorii. Polane gęstym winno-rozmarynowym sosem stanie się zapewne jednym z Waszych ulubionych jesiennych ciast. 

If you have not yet adjusted to autumnal weather and mood I hope that this plum and rosemary cake will ease this difficult process. This cake is absolutely marvelous and will most probably become one of your favourite autumnal cakes.  

środa, 6 sierpnia 2014

Francuskie ciasto jabłkowo - rumowe / French apple and rum cake


W poszukiwaniu przepisów na jabłka, które dzięki Putinowi są obecnie w modzie, sięgnęłam po przepis mojego mistrza, Davida Lebovitza. Ciasto wyszło po prostu boskie, jak wszystkie smakowitości przygotowywane z jego przepisów. Bez charakterystycznego dla jabłek cynamonu, ale za to z rumem, którego nie warto pominąć, bo nadaje ciastu charakteru. Najlepszą recenzją niech będzie fakt, że zjadłam to ciasto całe, sama, w jeden krótki wieczór, więc Wam też to grozi. Było pyszne, mocno jabłkowe, wilgotne, z lekko chrupiącą skórką na wierzchu. Było tak rewelacyjne, że już planuję następne, tylko tym razem upiekę w większej foremce i podzielę się z innymi :-) 

David Lebovitz recipes are the best and this apple and rum cake is no exception. It's deliciously moist, full of apples and aromatic, with delicate crispy top. I'm a bit ashamed to admit that I have eaten the entire cake by myself, during one short evening, but I promise that I will bake this cake again very soon in a bigger baking dish and I will share it with others :-)

piątek, 24 maja 2013

Ciasto kokosowo-rabarbarowe / Rhubarb and coconut cake


Nie za słodkie, nie za kwaśne, nie za wilgotne, nie za suche. Idealne. Takie jest właśnie to ciasto kokosowo-rabarbarowe. Stąd też będzie jedną z wielu niespodzianek, jakie przygotuję na niedzielę. Łasuchowa Mama, a raczej Supermama jest wyjątkowa, więc w dniu swojego święta, i nie tylko, zasługuje na wszystko, co najlepsze. Nauczone przykładem, obie dobrze wiemy, że życie jest ulotne i bardzo szybko przemija, więc najbardziej cieszą nas te podarunki, których nie można kupić, choć są najcenniejsze, czyli wspólnie spędzony czas, wsparcie, bliskość, rozmowa czy uśmiech. Niematerialne podarki przyprawię jednak odrobinę solidnym bukietem konwalii i tym pysznym kokosowo-rabarbarowym ciastem właśnie. A potem pozostanie nam tylko wspólne spędzanie czasu a konkretniej wspólne gubienie oponek, nabytych po konsumpcji tych pysznych słodkości :-)

I have to admit that this cake is really amazing. It's not too sweet and not too sour. Not too dry and not too moist. Simply perfect. Since it's rhubarb season, rhubarb has to be enjoyed to the fullest. 

wtorek, 26 marca 2013

Mazurek bakaliowy Babci Tamary / Grandma's Easter cake

Powiem Wam w sekrecie, że poza tym jednym, jedynym mazurkiem innych nie uznaję wcale. Żadna wielkanocna słodkość mu nie dorównuje, chociażby miała w sobie same bezy, mak, kruszonkę i lukier. Nawet moja ukochana pascha nie jest tak dobra jak ta bakaliowa pyszność.  Odkąd pamiętam piekła go na Wielkanoc moja babcia. Jest dość bogaty w bakalie i kalorie, ale i nieziemsko pyszny. Za każdym razem, gdy ląduje na wielkanocnym stole słychać tylko ochy i achy i głośne mlaskanie. Po prostu go uwielbiam i jestem przekonana, że zasmakuje również Wam. 

This Easter cake is one of the best Easter cakes I have eaten in my life. It's very rich and sweet and has lots of dried fruits and nuts hidden inside. The best of the best. 

wtorek, 19 marca 2013

Wielkanocna babka z krówkami i ajerkoniakiem / Easter bundt cake with carmel fudges and egg liqueur


Zupełnie nie wiem jak to się stało, ale po obchodach piątych łasuchowych urodzin zostało mi sporo alkoholu w barku, w tym ajerkoniak. Oczywiście zgodnie z sugestią Agnieszki, która mnie tą alkoholową jajecznością obdarowała polewałam sobie nią lody. Ale jak wiadomo, co dobre...szybko się nudzi. Zachciało mi się czegoś więcej. Szukałam czegoś bardziej wyrafinowanego niż lody z alkoholowym dodatkiem. Poza tym zbliżają się święta, więc postanowiłam wykorzystać wspomniany ajerkoniak do upieczenia pysznej babki wg przepisu Adrianny z MniamMniam, który znalazłam na Moich Wypiekach. Babka jest bardzo prosta w przygotowaniu i do tego przepyszna. Nie za sucha, lekko wilgotna,  z delikatnym posmakiem ajerkoniaku zarówno w cieście jak i w lukrze oraz z zatopionymi cukierkami krówkami. A na dodatek chrupiące orzechy na wierzchu. Od dzisiaj to moja ulubiona babka. W sam raz na Wielkanoc :-) 


wtorek, 5 lutego 2013

Devil's Food Cake i piąte urodziny Łasucha w kuchni / 5th anniversary of "Łasuch w kuchni" and Devil's Food Cake.

"Łasuch w kuchni" ma już pięć lat!!! Hip hip hurra, hurra, hurra :-D

Korzystając z okazji dziękuję Wam Wszystkim za to, że odwiedzacie mnie już tyle lat. Gdyby nie Wy, to Łasuch najpewniej by nie istniał. To właśnie dla Was bezustannie się rozwijam, szukam nowych przepisów i pomysłów, uczę się nowych rzeczy i przygotowuję od czasu do czasu niespodzianki. A jeśli mowa o niespodziankach, to kolejna już wkrótce, więc standardowo, bądźcie czujni, bo Łasuch już bardzo niedługo Was zaskoczy:-) 

Łasuch uznał, że okrągłe, piąte urodziny zobowiązują. Stąd też megaaaaaasłodkie ucztowanie i świętowanie rozpoczęło się już w sobotę. Za cudowny wieczór dziękuję w pierwszej kolejności Agnieszce, założycielce Łasuchowego fanklubu i Tomkowi czyli Specjalnemu Łasuchowemu Wysłannikowi. Na łasuchowych urodzinach nie mogło zabraknąć łódzkich blogerek i blogerów kulinarnych, czyli Asi (Biedronka w kuchni), Asi (Smaki i smaczki), Agnieszki (Gazeta Wyborcza ;-) ) i Damiana (Żyć aby jeść). Do zacnego grona dołączyli też inni smakosze czyli Agnieszka, Ida, Ita, Justyna, Kaja, Ola, Adam oraz Kamil. Dziękuję Wam Kochani za cudownie spędzony czas i za cudowne prezenty. 

Łasuch uwielbia karmić innych, więc na urodzinach nie mogło zabraknąć kilku smakołyków, między innymi znaku firmowego łasucha czyli kolorowych brigadeiro, pysznych i znanych już prawie w całej Łodzi bezików czy babeczek marchewkowych. Były też wytrawne akcenty, czyli śliwki wędzone w boczku, hummus i spolszczony hummus. To przepisy, które dobrze znacie, jeżeli odwiedzacie Łasucha regularnie. Niespodzianką natomiast, również dla samego Łasucha, był urodzinowy tort, który powstał po raz pierwszy i specjalnie na tę okazję. Mocno czekoladowy Devil's Food Cake z nutką pomarańczy i orzechów wg przepisu mojego guru, Davida Lebovitza, to tort idealny dla fanów gorzkiej czekolady. Dla mnie ten tort był odrobinę zbyt czekoladowo czekoladowy, więc gdyby nie kleks z kwaśnej śmietany i truskawkowego coulis, byłby dla mnie zbyt ciężki do ogarnięcia. Byli jednak tacy, którzy wychwalali tę jego czekoladowość absolutną pod niebiosy. Tort jest łatwy do upieczenia i poskładania nawet dla zupełnych laików, więc można się spokojnie za niego zabierać.


Well, apparently my blog have just turned five. I have to admit that I am soooo proud that I made it until now and that over the years this blog not only grew bigger and improved considerably but also is getting more and more visitors month after month. That means a lot to me and I would like to thank every single reader of this blog for support, comments and frequent visits. I am a food blogger for you and because of you so once again so many thanks to all of you :-)

And no anniversary celebrations is complete  without a birthday cake. For this special ocassion I have chosen to bake David Lebovitz's version of Devil's Food Cake. Since I'm not that big fan of dark chocolate this cake for me was a bit tooooo chocolately so I served it with a big dollop of creme fraiche and strawberry coulis, but for dark chocolate lovers this cake is simply divine. It's also very easy to bake and attach so even if you are a complete novice you can safely give this cake a try :-)





sobota, 22 grudnia 2012

Świąteczny piernik staropolski / Traditional Polish Gingerbread


Jakiś czas temu na blogu pojawił się wpis (klik) o czymś, co było niegotowe i co miało leżakować w łasuchowej lodówce przez 5-6 tygodni. Była to pierwsza część przepisu na długo dojrzewający piernik staropolski. Od wielu lat przyglądałam się blogom kulinarnym i co roku w tym  mniej więcej okresie widziałam wysyp przepisów na ten piernik, na który ciasto zarabia się około 1-szego listopada i zostawia do leżakowania w chłodzie na półtora miesiąca. Piecze się go dopiero kilka dni przed świętami. Dzisiaj i jutro to już więc ostatnia z ostatnich chwil, żeby upiec ciasto, które zarobiliście kilka tygodni temu. Kto zapomniał, musi czekać na przyszły rok, albo upiec piernik bez okazji :-) 


W tym roku piekłam ten piernik po raz pierwszy, ale jestem nim zachwycona. Z pełną świadomością swoich słów mogę powiedzieć, że to najlepszy piernik jaki jadłam w życiu, a jadłam ich już sporo i to nawet takie, które potem przez lata wspominałam. Zdecydowanie warto było poczekać, i się natrudzić, bo efekt jest absolutnie rewelacyjny a na dodatek w całym domu pięknie pachnie piernikiem.

This gingerbread is pretty unusual since it is being baked in Poland traditionally for Christmas, but the dough has to rest for 5-6 weeks in cold environment before it is baked. Around 1st November I showed you how to prepare the dough (click) and now it's about time for some baking. If you did not manage to prepare the dough, you will either have to wait till next November
I have to admit that this traditional Polish gingerbread is really worth all you efforts. It's the most delicious gingerbread I have ever eaten in my life and I have eaten a lot of it until today so I definitely do not regret that I have decided to bake it this Christmas. 


piątek, 2 listopada 2012

Piernik staropolski idealny na Boże Narodzenie / Traditional Polish Gingerbread

Po raz pierwszy u Łasucha pojawia się coś, co nie jest jeszcze gotowe i nie będzie gotowe jeszcze przez 5-6 tygodni. Jest to przepis albo raczej pierwsza część przepisu na piernik staropolski wg przepisu Dorotki z Moich Wypieków. Od wielu lat przyglądam się blogom kulinarnym i co roku w tym  mniej więcej okresie widzę wysyp przepisów na długo leżakujący  piernik staropolski, który ma być gotowy tuż przez Bożym Narodzeniem. Zapytacie się dlaczego teraz a nie tuż przed gwiazdką. A dlatego, że ten staropolski piernik musi leżakować w chłodku przez mniej więcej półtora miesiąca. Weekend w okolicach 1-go listopada jest więc idealnym terminem na zarobienie ciasta, które piec się będzie tuż przed świętami. 

Ja w tym roku piekę ten piernik po raz pierwszy, ale jestem przekonana, że proces ten zostanie zakończony sukcesem, bo wszystkie przepisy Dorotki zawsze są sukcesem. Innymi słowy ten piernik nie może się nie udać. To co? Zarabiacie ciasto na piernik razem ze mną?

For the very first time here on this blog I present the recipe that is not fully done. And it won't be done for the next 5 or 6 weeks.  But at the very end it will be, hopefully, the most ideal and very traditional polish gingerbread. I have never prepared this cake before, but I am using Dorota's recipe from Moje Wypieki and her recipes always turn out as really delicious so it can't be different with this one. 

You may ask why I am not showing you the full recipe at the very end of baking process. The answer is simple. This cake is baked in Poland traditionally for Christmas, but the dough has to rest for 5-6 weeks in cold environment before it will be baked. So time just after 1st November is ideal, because now you can prepare the dough and baking time will be just before Christmas. So are you ready to make the dough with me?


środa, 26 września 2012

Bakaliowe ciasto Tu bi'Shvat / Israeli Tu bi'Shvat cake


To megabakaliowe ciasto wynalazłam na blogu mojego kulinarnego guru, czyli Davida Lebovitza. Do tej pory nie było okazji go upiec, bo albo był czas na inne, bardziej wykwintne i spektakularne wypieki, albo Łasuch przechodził fazę bezsłodyczową i bezcukrową, która teoretycznie trwa do dnia dzisiejszego (spuszczając oczywiście zasłonę milczenia na ciastka, które nie wiedzieć w jaki sposób znalazły się w łasuchowym brzuchu nie dalej jak wczoraj, omijając wszelkie blokady zbudowane z silnej woli). Pretekstem do upieczenia tego izraelskiego ciasta był krótki, kilkudniowy wypad do Berlina. Trzeba było przecież przygotować jakieś łakocie na drogę, żeby sobie umilić nudną podroż autokarem. Wybór padł właśnie na ciasto Tu bi'Shvat i to nie bez przyczyny. Nie dość, że składa się w dużej mierze prawie z samych bakali, to do tego nie jest jeszcze zbyt słodkie i świetnie się przechowuje w każdych warunkach, bo jeść dość zwarte, nie rozpada się tak łatwo i nie zawiera elementów, które mogłyby się roztopić, jak na przykład czekolada . Zapakowane w papier śniadaniowy bez problemu wytrzymało kilka dni, ale tylko dlatego, że było stosownie wydzielane. Inaczej zniknęło by od razu ;-) Ciasto to nadaje się więc nie tylko na deser do kawy, ale także jako przekąska podczas podróży czy zdrowa słodycz dla dzieciaków w szkole. Na dodatek przygotowuje się to ciasto bardzo prosto, więc nie pozostaje Wam nic innego jak brać się za pieczenie tych bakaliowych cudowności:-) 

A do opowieści o kulinarnym Berlinie jeszcze wrócę. Czytajcie w piątkowych postach :-) 


I found this recipe on David Lebovitz blog and I thought that this might be an interesting cake to bake. And of course I was right. David Lebovitz is my culinary guru and I trust his words and this time, as usual, he didn't let me down. I baked this cake to be my snack on a tedious trip to Berlin and I have to admit that it's was a real hit. Not only it is pretty dense, but it is not too sweet and has no ingredients that can melt in your hands so it's a perfect sweet snack during trips, or a dessert in a packed lunch for children to be eaten at school.  This cake has also one more advantage: it remains fresh for quite a while. It is well preserved for about a week if wrapped in paper and it's also easy to prepare, so now what are you waiting for...? :-)

And when it comes to some culinary tales about Berlin, they are to come on Fridays, so stay tuned :-) 


poniedziałek, 23 lipca 2012

Tort czekoladowo czekoladowy z wiśniami / Chocolate cake with sour cherries

Tym razem pokazuję Wam coś, czego wyjątkowo nie upiekłam ani nie zrobiłam własnoręcznie, choć uczestniczyłam w poszukiwaniach odpowiedniego przepisu no i oczywiście w pochłanianiu z wielkim smakiem tych cudowności. Mistrzowski tort wyszedł spod ręki Łasuchowej Mamy. Okazja była nie byle jaka bo 80-te urodziny Łasuchowej Babci. Tort nie mógł być więc takim zwykłym tortem, bo takie urodziny trzeba świętować hucznie. Tort wyszedł boski. Absolutnie boski, mocno czekoladowy no i dość ciężki gatunkowo, bo i ciasto czekoladowe i krem czekoladowy i polewa czekoladowa sprawiają, że czekolady jest w nim naprawdę sporo. Dlatego świetny dodatkiem są tu wiśnie, które ten czekoladowy tort troszkę orzeźwiają. Atutem tego cuda jest to, że jest całkowicie bezpieczny. Krem, którym przełożone jest czekoladowe ciasto jest na bazie masła i serka śmietankowego. Nie ma w nim surowych jajek, więc bez stresu można go przygotować nawet podczas upałów. Nie będziemy musieli się martwić zagrożeniem salmonellą. 

Przepis znalazłam na stronie słynnej Donny Hay i delikatnie go zmodyfikowałam oraz dodałam polewę czekoladową znalezioną u Dorotki. W oryginale ciasto jest dużo wyższe niż to na zdjęciu ze względu na fakt, że Donna używa foremek do ciasta o średnicy 12 cm a ten tort czekoladowy był pieczony w foremce o średnicy 24 cm. 

Składniki na ciasto czekoladowe (scroll down for English)
powtarzam z drobną modyfikacją  za Donną Hay
125ml wody
60g masła, posiekanego
2 łyżki kakao, przesianego 
150g przesianej mąki
0,5 łyżeczki proszku do pieczenia 
220g cukru pudru
1 jajko
60ml maślanki

Składniki na krem (scroll down for English)
powtarzam za Donną Hay 
100g miękkiego masła
500g serka śmietankowego philadelphia 
320g cukru pudru, przesianego 
0,5 kubka kakao, przesianego

Składniki na wiśnie do kremu
powtarzam za mamą Łasucha ;-)
ok. 300 - 400 g mrożonych lub świeżym wiśnie, drylowanych oczywiście
kilka łyżek cukru
chlust albo dwa alkoholu. My użyłyśmy słodkiej wiśniówki domowej roboty.  

Składniki na polewę: 
Powtarzam za Moimi wypiekami
100 g gorzkiej czekolady
40 g masła
  
1. Nagrzej piekarnik do 150 °C 
2. Umieść wodę, masło i kakao w rondelku i podgrzewaj na średnim ogniu dopóki masło się nie rozpuści
3. Umieść mąkę, sodę i cukier w misce, dodaj miksturę wody, masła i kakao i mieszaj do połączenia.
4. Dodaj jajko, maślankę i mieszaj do połączenia.
5. Podziel masę na dwie foremki wysmarowane tłuszczem i wyłożone papierem do pieczenia
6. Piecz 40-45 minut albo do suchego patyczka. 
7. Po upieczeniu ostudź
8. W trakcie pieczenia przygotuj krem
9. Umieść masło z serkiem w misce i ubijaj mikserem,
10. Dodaj cukier i kakao i ubijaj aż do uzyskania lekkiej i puszystej konsystencji.
11. W rondelku umieść wiśnie z cukrem i alkoholem. 
12. Gotuj przez kilka minut, tak żeby wiśnie nabrały aromatu alkoholu i słodyczy z cukru
13. Odcedź i schłodź w lodówce
14. Ostudzone ciasta przekrój na pół, żeby powstały cztery warstwy, i przekładaj każdą warstwę kremem oraz wiśniami. Zostaw trochę wiśni do dekoracji
15. Składniki na polewę rozpuść w kąpieli wodnej
16. Rozprowadź polewę czekoladową na górze tortu i udekoruj pozostałymi wiśniami.

sobota, 12 listopada 2011

Wzwedzie ciasto z jabłkami / Swedish apple cake


Jednym z moich ulubionych wypieków jest szwedzie ciasto z jabłkami. Nie jest to jednak jabłecznik, bo taka nazwa byłaby zbyt dużym nadużyciem.

Ciasto przygotowuje się dość szybko, bez kłopotu i równie szybko się je zjada. Przepis znalazłam zupełnie przypadkiem, już dawno, dawno temu na blogu "O pistachio". I od tej pory pojawia się u mnie dość regularnie, więc proporcje składników znam na pamięć. Ciasto jest mało kłopotliwe, zawsze się udaje i zawsze smakuje wyśmienicie. Ale uwaga, znika szybko i rzadko kiedy zostaje do dnia następnego :-) 

Składniki:
125 g masła roślinnego
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 wielkie jajko (czasami jak nie mam wielkiego jajka używam dwóch małych)
1 jabłko (np, champion), bez skórki, pozbawione gniazd nasiennych i pokrojone w półksiężyce
szczypta soli
odrobina masła do wysmarowania formy do pieczenia

1. Roztop masło roślinne i poczekaj aż wystygnie
2. Ubij jajko/jajka z odrobiną soli na puszystą masę
3. Dodaj do ubitych jajek cukier i ubijaj dalej tworząc puszysty kogiel mogiel (nie podjadaj!!!)
4. Do kogla mogla dolej roztopione i ostudzone masło, ciągle ubijając
5. Wmieszaj mąkę i proszek do pieczenia
6. Wysmaruj formę do pieczenia masłem
7. Wyłóż ciasto do formy
8. Na cieście rozłóż jabłka
9. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 40 minut.