piątek, 19 kwietnia 2013

Agent Tomek stołuje się na mieście #5: Flodin Tapas, Łódź

Agent Tomek odwiedza Flodin Tapas

Nie przeczę, że zdarza mi się podjadać między posiłkami głównymi, toteż czasem odwiedzam miejsca serwujące tapas, czyli różnego rodzaju przekąski. Mały głód zostaje zaspokojony, a mnie cieszy poznanie nowego miejsca. Ostatnio na łódzkiej mapie gastronomicznej pojawiło się kilka ciekawych miejsc serwujących tapas. Postanowiłem odwiedzić najnowszy przybytek tego typu, czyli Flodin Tapas, stworzony w miejscu dawnej restauracji Złotej, przy Piotrkowskiej 146. Dzielnie towarzyszyła mi ekipa w składzie Monika i Bartek (serdecznie pozdrawiam!). 

 
Flodin to nietypowe połączenie hiszpańskiej idei tapas z inspiracjami skandynawskimi. Stąd w menu wyraźna obecność ryb, głównie łososia. Ale menu jest dużo bogatsze i właściwie większość przekąsek wykazuje duży potencjał. Po przestudiowaniu karty ciężko było się zdecydować, ale ostatecznie wybrałem rożek parmezanowy z szynką dojrzewającą i warzywami, Monika – grzanki z różnymi pastami, a Bartek pieczarki w cieście piwnym z mozzarellą i sosem czosnkowym. Czas oczekiwania, na szczęście niezbyt długi, umilaliśmy sobie winem i piwem (oba rodzaje alkoholu odpowiednio schłodzone). Po ok. 7-8 minutach bardzo sympatyczna kelnerka przyniosła nasze dania. Rożek parmezanowy prezentował się bardzo efektownie – ażurowa konstrukcja z sera, a w niej kawałki szynki, trochę rukoli i kawałki cukinii. Danie ułożono na liściach cykorii i podlano smacznym dressingiem. Nic dziwnego, że rożek szybko zniknął z talerza :-). Także Monika pochwaliła swoje zamówienie – zaserwowano jej 2 grzanki, posmarowane dwiema smacznymi pastami: z
suszonych pomidorów i tapenadą. Danie uzupełniła solidna porcja rukoli i tajemniczy sos warzywny, też bardzo dobry. Bartek również wydawał się zadowolony z pieczarek. Połówki grzybów wraz z kawałkami sera upanierowano w gęstym cieście piwnym i podsmażono na głębokim tłuszczu. Przegryzka świetnie się komponowała z sosem czosnkowym. Danie Bartka wzbudziło tak duży entuzjazm u mnie i Moniki, że zamówiliśmy sobie po porcji. Na desery już nie starczyło nam miejsca, ale ostrzę sobie zęby na mus czekoladowy z truskawką – następnym razem! Uwaga dla wegetarian – większość tapas zawiera jakiś komponent mięsny. Jaroszom, oprócz pieczarek, do gustu mogą przypaść bruschetta, oliwki marynowane czy roladki z pieczonej papryki.
Dodam, że Flodin serwuje także dania spoza menu. Codziennie w okolicach południa oferuje zestaw lunchowy w cenie 15 zł. Akurat tego dnia szef kuchni polecał zupę wiśniową i naleśnika z serem.

Nie może być jednak zbyt pozytywnie, czas na łyżkę dziegciu. O ile do jedzenia nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń, bo i smakowo, i wizualnie było bardzo przyzwoicie, o tyle mam kilka uwag natury dizajnersko-konceptualnej. Przede wszystkim razi mnie dość duży rozdźwięk między założeniami tapas baru a jego wyglądem (na co uwagę zwrócił też Bartek). Tapas bar z założenia gwarantuje luźną atmosferę i ucieczkę od poważnej restauracyjnej atmosfery. We Flodin panuje śmiertelna powaga, na co wpływa przede wszystkim pozostawienie bardzo wielu elementów wystroju poprzedniej restauracji. O ile do Złotej pasowały ciężkie meble, kinkiety, drewniane okleiny i masywne kanapy obite czerwonym aksamitem, o tyle w tapas barze prezentuje się to dość egzotycznie. Rozumiem, że mogło zabraknąć pieniędzy na poważniejszy remont, ale Flodin nie ma do końca ani klimatu tapas, ani skandynawskiego. Bo nie ukrywam, że z klimatem skandynawskim kojarzy mi się
przestrzeń i dużo światła. Flodin znajduje się w piwnicy, więc brak okien jest zrozumiały, ale jednak rozświetlenie wnętrza na pewno by pomogło. Nie pomaga fakt, że część żarówek była przepalona. Ale może taki był cel twórców – sprawić, by goście nie zauważyli pewnych niedoróbek, jak np. dość duża dziura w obiciu kanapy, na której przysiedliśmy ;). Generalnie o tym, że to lokal serwujący jedzenie inspirowane kuchnią Północy przypomina tylko logo z łosiem i kilka fotografii Sztokholmu (o ironio, w bardzo dostojnej sepii). Tak więc ostatecznie trudno rozgryźć, o co chodziło twórcom Flodin – stworzenie lokalu na szybką przekąskę i kieliszek wina czy poważnej restauracji.

Podsumowując, wizytę we Flodin uważam jednak za bardzo udaną i serdecznie zachęcam do zapoznania się z tym lokalem. Menu jest ciekawie skomponowane, przekąski są oryginalne i bardzo smaczne, ceny da się przeżyć (chyba że kogoś boli wydanie 12 złotych na rożek z sera, który się zjada w 2 minuty). Orientacyjny cennik: tapas – od 8 do 12 zł, alkohole typu wino czy piwo to wydatek rzędu 6-10 zł. Zestawy lunchowe prezentują się bardzo obiecujące, zresztą na oficjalnym profilu lokalu na facebooku można poznać menu całotygodniowe (za to ogromny plus!). Poza tym Flodin idealnie nadaje się na randkę – bardzo dyskretne oświetlenie zachęca do czułości, co udowodnili goście siedzący 2 stoliki dalej ;).
 
Przydatne adresy 

Flodin Tapas

ul. Piotrkowska 146

90-063 Łódź

tel. 511 687 996



Sponsorami wypadu do Flodin Tapas byli Agent Tomasz oraz Monika i Bartek.

8 komentarzy:

  1. Przyznam że nie byłam w miejscu z z typowymi tapas :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miejsce naprawdę wydaje się być ciekawe, przynajmniej kulinarnie. Chętnie zajrzę. Pozdrawiam Łodziankę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "połączenie hiszpańskiej idei tapas z inspiracjami skandynawskimi" o! odważna kombinacja :)
    na pewno zapamiętam jako miejsce na lunch, tym bardziej, że menu można podejrzeć na fb :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że to dość odważne połączenie, ale może w tym szaleństwie jest metoda. Agent Tomek doznania smakowe bardzo sobie chwalił :-)

      Usuń
  4. idealne miejsce na randkę to to na pewno nie jest. nie wiem na co to jest idealne miejsce. może ucieczkę od upałów które nadejdą ;) kuchnia nic specjalnego, raczej przerost formy nad treścią. ceny wygórowane itp itd braki można mnożyć. jedyne co jest fajne to pomysł na połączenie dwóch antagonistycznych kuchni. ale niestety sam pomysł nie wystaracza do stworzenia kultowego miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wraz z Agentem Tomkiem dziękujemy za dodatkową opinię na temat Flodin Tapas :-) O kultowym miejscu chyba na razie nie może być mowy. Sama jestem ciekawa jaka jest przyszłość tego miejsca :-)

      Usuń