niedziela, 4 marca 2012

Kapusta kiszona zasmażana z fasolą / Sour pickled cabbage with white beans


Nigdy bym się nie spodziewała, że takie niepozorne danie może okazać się pyszne, pożywne i ekstremalnie proste i szybkie w przygotowaniu. Przepisu dokładnego nie miałam, bo Magda Gessler nie zdradza swoich tajemnic, więc przepis na kapustę kiszoną zasmażaną z fasolą, którą widać na zdjęciu, była dla mnie kulinarnym wyzwaniem. Przez pewien czas głowiłam się, jak połączyć i doprawić składniki, żeby wyszło tak samo dobrze lub lepiej. Efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Udało się już za pierwszym razem osiągnąć właściwe proporcje i oczekiwany smak.


Składniki (1 porcja)
1 mała cebula pokrojona w kostkę
ok. 200 g kapusty kiszonej (prawdziwej, nie z supermarketu, nie za bardzo ukiszonej i nie za kwaśnej)
ok 50-100 g ugotowanej białej fasoli
łyżka mąki
sól i pieprz do smaku
olej ryżowy
majeranek
1 łyżka mąki

1. Podsmaż cebulę z odrobiną soli na oleju ryżowym pilnując, żeby się nie przypaliła
2. Przelej kapustę kiszoną gorącą wodą, żeby kapusta nie była zbyt kwaśna, ale zachowała swoja jędrność i smak kiszonki
3. Pokrój kapustę kiszoną, żeby potem przy jedzeniu nie przypominała nitek spaghetti
4. Dodaj opłukaną kapustę do smażone cebuli
5. Zasyp łyżką mąki i starannie wymieszaj
6. Dodaj fasolę, majeranek oraz sól i pieprz do smaku

sobota, 25 lutego 2012

Pieczone buraki na pęczaku z migdałami / Baked beets with almonds and pearled barley

Kolejny już raz nawiązuję do pieczonych buraków, o których opowiadałam Wam już jakiś czas temu. Jak widać, są dla mnie źródłem nieustających inspiracji. Tym razem słodko-kwaśne buraki występują w towarzystwie mojej ulubionej kaszy pęczak i chrupkich migdałów. To wersja wegańska i tę wersję widać na zdjęciach. W tej wersji można również dodać odrobinę białka w postaci garści ciecierzycy. Wegetarianom polecam jeszcze dodatek ostrego i słonego sera pleśniowego. Będzie jeszcze smaczniejsze, choć połączenie smaków słodkiego, kwaśnego i słonego może być dla niektórych z Was dość odważne.

Jest to całkowicie autorskie połączenie, dopracowane do perfekcji metodą prób i błędów. Jak dla mnie, jest to wręcz idealne połączenie smaków, konsystencji i kolorów, od którego jestem silnie uzależniona. Gdyby nie świadomość, że mój jadłospis powinien być jak najbardziej zróżnicowany, to mogłabym jeść pęczak z buraczkami codziennie. 

Warto pamiętać, że jeżeli już wcześniej upiekliście buraki i zapobiegawczo część z nich zamroziliście, to przygotowanie tego obiadu jest dziecinnie proste i szybkie. Trwa tyle ile rozmrożenie buraków (w mikrofali, piekarniku czy na patelni) i gotowanie kaszy pęczak. Jeżeli dodatkowo ugotujecie pęczak w garnku do gotowania ryżu, o którym też Wam już wspominałam, to obiad praktycznie zrobi się sam.


Składniki (1 porcja):
ok. 70g suchej kaszy pęczak
garść migdałów
ok. 70g buraków pieczonych (pieczonych zgodnie z tym przepisem klik)
opcjonalnie garść cieciorki (z puszku lub ugotowanej)
w wersji niewegańskiej - ok. 20 g sera lazur z niebieską lub zieloną pleśnią lub inny ser o podobnie ostro-słonym smaku.

1. Ugotuj pęczak do miękkości w dużej ilości wody. Możesz ugotować pęczak w zwykłym garnku pamiętając o ciągłym mieszaniu i kontrolowaniu stanu wody, żeby się nie przypalił i nie przywarł do dna. Możesz też użyć garnka do gotowania ryżu. Wtedy pęczak ugotuje się sam.
2. Kilka chwil przed końcem gotowania dodaj do pęczaku migdały w całości oraz jeśli używasz, ciecierzycę
3. Wyłóż pęczak z migdałami na talerz i przykryj buraczkami
4. W wersji wegetariańskiej i niewegańskiej posyp pokruszonym serem lazur.


poniedziałek, 13 lutego 2012

Rozgrzewająca płynna czekolada na walentynki / Vegan hot chocolate


To już ostatnia w tym roku walentynkowa propozycja. Nieźle jak na osobę, która nie lubi za bardzo całej tej komercji święta miłości. Ale jak już podkreślałam, moje walentynkowe propozycje są tylko z przypadku walentynkowe. Mogą był też całkowicie niewalentynkowe. 

Gorąca czekolada już u mnie na blogu wystąpiła, ale w innej, wegetariańskiej wersji. Znajdziesz ją tu. Była gęsta i niezwykle aromatyczna. Dzisiaj wersja lżejsza, wegańska, nie tak aromatyczna ale za to ostra, bo z dodatkiem odrobiny chilli dla podkręcenia atmosfery. Nadaje się nie tylko na romantyczny, walentynkowy wieczór ale także jako wspaniała ulga, kiedy zmarznięci wracamy z zimowego spaceru.  

Jeżeli nie jesteście fanami mleka sojowego i wersji wegańskiej, można tę gorącą czekoladowe odweganizować zamieniając mleko sojowe na zwykłe a gorzką czekoladę, mleczną. 


Składniki (2 porcje)
400 ml mleka sojowego lub innego mleka roślinnego
tabliczka czekolady
odrobina chilli

1. W rondelku podgrzewaj na średnim ogniu mleko z czekoladą i chili, aż czekolada całkowicie się rozpuści
2. Podawaj natychmiast po przygotowaniu





sobota, 11 lutego 2012

Pomarańczowe serce na walentynki / Orange jelly


Kolejna, ale jeszcze nie ostatnia, walentynkowa propozycja. Świeża, zdrowa, dietetyczna i w dodatku całkowicie wegańska. Możecie pałaszować ją bez oglądania się na kalorie i absolutnie bez żadnego poczucia winy. To jeden z moich ulubionych, tzw. "zdrowych" deserów, który przygotowuję nie tylko na walentynki. Deser jest lekko gorzkawy no i kwaskowaty, bo nie dodaję ani grama cukru. Idealnie komponuje się więc z gęstym, słodkim sosem wiśniowym domowej roboty, który przełamuje delikatną gorycz pomarańczy.

Do pewnego momentu przygotowywałam go w wersji niewegetariańskiej z dodatkiem żelatyny, ale na pewnym etapie rozwoju żelatynę zamieniłam na agar-agar. Niełatwo mi się jednak było przestawić, bo w trakcie studiowania agar przewijał się tylko i wyłącznie jako laboratoryjna pożywka dla bakterii. Stąd też przez długi okres czasu występowała u mnie niechęć do kuchennych eksperymentów z agarem. Zupełnie niepotrzebnie, bo agar jest dużo łatwiejszy w użyciu niż żelatyna. Zastyga w wyższej temperaturze niż zwierzęca galaretka, więc jest bardziej stabilny podczas serwowania, no i zdrowszy, choć zdecydowanie droższy, ale wierzę, że to ostatnie może się zmieni. 

Składniki (1 serce jak na fotografii lub dwie małe porcje)
200-250 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
łyżeczka agaru
sos wiśniowy do dekoracji 

1. Zagotuj sok pomarańczowy
2. Do gorącego soku dodaj agar i starannie wymieszaj
3. Przelej do formy, w które galaretka ma zastygnąć
4. Schładzaj w lodówce aż galaretka pomarańczowa zastygnie 
5. Podawaj z dodatkiem słodkiego sosu wiśniowego

 













poniedziałek, 6 lutego 2012

Walentynkowe gondole z bananów / Baked bananas with chocolate

Walentynki zbliżają się wielkimi krokami i już bardzo niedługo zaleją nas wszelkiej maści serduszkami i sercami, większymi i mniejszymi, różowymi, czerwonymi i wszystkim innymi. Postanowiłam się więc i ja walentynkowo zabawić, choć to raczej dla mnie triumf konsumpcjonizmu nad zdrowym rozsądkiem niż święto. Nie traktuję walentynek zbyt poważnie, jeżeli w ogóle jakoś je traktuję i bardzo chciałbym, żebyście moje propozycje potraktowali jako propozycje deserów w ogóle, a walentynkowych tylko przy okazji. 

Gondole z bananów to jeden z moich ulubionych deserów. Przy absolutnie minimalnym wysiłku jest gotowy w 15 minut. Jest wspaniały, lekki i przepyszny, jeżeli ktoś oczywiście lubi banany. Sprawdzi się więc znakomicie podczas walentynkowej kolacji, tym bardziej, że banany i czekolada użyte w tym przepisie to w końcu afrodyzjaki.

Przyznam jednak szczerze, że do tej pory nie patrzyłam na pieczone banany z walentynkowego punktu widzenia. Olśniło mnie dopiero podczas tej sesji zdjęciowej. Wyszło mi nic innego jak pornografia na talerzu, co najlepiej chyba widać na poniższym zdjęciu:



I na tym:

Najbardziej "wstrząsające" zdjęcia wyszły niezbyt ostre, więc nie ma tu dla nich miejsca ;-)
Wszystkie moje walentynkowe propozycje są wegańskie i przede wszystkim lekkie, w myśl zasady, że nie można się obżerać, żeby mieć siłę na dalsze świętowanie ;-)

Składniki (2 porcje) scroll down for English
2 banany, średnio dojrzałe
kilka łyżek mocnego alkoholu (whisky, ciemny rum, koniak, itp)
ok. 25g startej czekolady (wegańskiej w wersji dla wegan lub mlecznej, gorzkiej lub deserowej dla wegetarian, w zależności od upodobań)
1 opakowanie sezamków (być może wystarczy do przygotowania 2 serduszek do dekoracji)

1. Delikatnie rozetnij samą skórkę banany wzdłuż  ostrym nożem
2. rozchyl skórkę i palcem poluzuj skórkę, tak, żeby oddzielić ją od miąższu banana
3. do przestrzeni między miąższem banana a skórką wlej alkohol
4. Zapiekaj w piekarniku nagrzanym do 180-200 stopni około 10-20 minut. Skórka banana podczas pieczenie stanie się ciemnobrązowa
5. Jeżeli masz cierpliwość, delikatnie wytnij z sezamków serduszka
6. Po upieczeniu natychmiast posyp miąższ banana startą czekoladą, żeby mogła się roztopić
7. Natychmiast podawaj formie bananowych gondoli.















sobota, 4 lutego 2012

wegańska radość jedzenia

Moi Drodzy, już szykuję już dla Was walentynkowe niespodzianki. Dwie, wegańskie, pyszne i przepiękne. Jedna z nich to niemal pornografia na talerzu:-)  Sami zresztą przekonacie się już wkrótce.

A w międzyczasie polecam poniższy film o weganizmie. Warto się nad tym wszystkim choć chwilę zastanowić. Co o tym sądzicie?

 

wtorek, 31 stycznia 2012

owocowy koktajl ze spiruliną / Spirulina smoothie


W niedzielę opowiadałam o zaletach spiruliny, dziś pokazuję, co można z niej zrobić. Na pierwszy ogień idzie przepyszny i przezdrowy koktajl owocowy. Koktajl sam w sobie, jeszcze bez użycia spiruliny, już jest zielony. Po dodaniu magicznego ciemnozielonego pyłu staje się jeszcze bardziej zielony, co zresztą możecie zobaczyć na zdjęciach. Poza kolorem nic nie zdradza obecności spiruliny, której delikatnie tylko słonawy smak idealnie równoważy słodycz banana i kiwi. Proporcje składników możecie dowolnie zmieniać jak również eksperymentować z innymi owocami. Nie gwarantuję jednak jaki kolor może wyjść na przykład z mieszanki ciemnych jagód i spiruliny. Chyba wolę nie wiedzieć ;-)

Koktajl ten sprawdza się idealnie zwłaszcza jako śniadanie (tu koniecznie z kanapką z masłem orzechowym), podwieczorek czy lekka kolacja (już bez kanapki). Idealny zarówno dla wegetarian jak i wegan.

Składniki (1 porcja) 
mały banan 
2 - 3 dojrzałe kiwi 
mleko sojowe (lub inne mleko roślinne) 
łyżeczka spiruliny 
1. Zmiksować wszystkie składniki i podawać o razu


niedziela, 29 stycznia 2012

rozwiązanie zagadki - spirulina

Kopczyk ciemnozielonego pyłu, który pokazałam Wam wczoraj, to spirulina, czyli alga morska. Traktowana tylko i wyłącznie jako suplement a nie zamiennik zróżnicowanej i zdrowej diety jest samym dobrodziejstwem, zwłaszcza dla wegetarian i wegan. Zawiera mnóstwo białka, łatwo przyswajalnego żelaza, witamin, mikro i makroelementów. Niektóre, krytyczne źródła donoszą, że witamina B12 zawarta w spirulinie, której poszukują w suplementach weganie, nie jest przyswajalna przez człowieka, ale według mnie i tak warto zwrócić się ku niej i trochę poeksperymentować. Podobno spirulina dzięki zawartości wszystkich tych dobrodziejstw odtruwa organizm, działa przeciwwirusowo i przeciwrakowo, poprawia przemianę materii, porządkuje jelitową florę bakteryjną, pobudza proces krwiotwórczy, obniża nadwagę i poziom cholesterolu, odtruwa organizm, pobudza procesy regeneracyjne i jeszcze na dodatek wzmacnia skórę, włosy i paznokcie. Innymi słowy "usuwa ciąże i krawaty wiąże". Osobiście nie udało mi się jeszcze sprawdzić czy wszystko jest prawdą. Szczerze? Uważam, że nawet, jeśli tylko 20% powyższych obietnic się spełni, to i tak będzie bardzo dobrze.

Zielony pył nie jest może najłatwiejszy w obsłudze, bo jest wszędobylski, ale daje potrawom wspaniały i wyjątkowy zielony kolor a także podkręca smak zarówno słodkich jak i wytrawnych potraw. No i smakuje i pachnie delikatnie morzem, co strasznie mnie w spirulinie kręci. Jak ktoś nie lubi się eksperymentów z kłopotliwym pyłem, to zawsze może wybrać spirulinę w tabletkach.

Mam zamiar w najbliższym czasie troszkę poeksperymentować z tym magicznym pyłem. Pierwszy przepis z użyciem spiruliny już we wtorek.







sobota, 10 grudnia 2011

Zimowy przysmak - gęsta gorąca czekolada / Hot chocolate

Zimą, gdy pada śnieg a na dworze jest przeraźliwie zimno, mam wielką ochotę zapaść w sen zimowy i obudzić się dopiero na wiosnę. Póki co, niestety, nie jest to możliwe. Szukam więc w kuchni czegoś, co umili mi ciemne, zimowe wieczory. Szukam czegoś ciepłego, aromatycznego, kojącego no i oczywiście przepysznego. Wybór najczęściej pada na gęstą, gorącą czekoladę. Bardzo podobną do przepysznej czekolady,  którą serwują w łódzkiej kawiarnio - restauracji Affogato. Przyprawy dopasowuję do humoru. Czasami jest to cynamon, czasami kardamon ale najczęściej jednak chilli, które dodatkowo podnosi temperaturę. Lubie też eksperymentować z proporcją czekolady. Czasami jest to czekolada gorzka, czasami deserowa a czasami mleczna. W wersji dla dorosłych można też dodać kilka kropel ulubionego likieru dla podkręcenia smaku, choć ja tego nie robię. Wszystko w zależności od nastroju.


Składniki (1 porcja)
pół tabliczki (50g) czekolady (mleczna, deserowa, gorzka, lub mieszanka)
2-3 łyżki słodkiej śmietanki 30 lub 36%
2-3 łyżki tłustego mleka
opcjonalnie przyprawy (cynamon, chilli, imbir, kardamon, kryształki soli, kandyzowana skórka pomarańczowa)
opcjonalnie kilka kropel likieru kawowego, czekoladowego, pomarańczowego lub miętowego.
 

1. Na garnku z gotującą się wodą ustaw miskę, w której znajdują się  czekolada, śmietanka i mleko. 
2. Jak czekolada zacznie się powoli rozpuszczać mieszaj wszystkie składniki w kąpieli wodnej trzepaczką
3. Na koniec tuż przez podaniem dodaj ulubioną przyprawę lub likier
4. Podawaj natychmiast po przyrządzeniu


sobota, 19 listopada 2011

Zupa szpinakowa / Spinach soup


Wiem, że wiele osób nie zbliża się do szpinaku, ale ja szczęśliwie do nich nie należę. Szpinak uwielbiam w każdej postaci i często pojawia się on na moim stole. Jestem fanką standardowych, wytrawnych rozwiązań takich  jak wegańska tarta szpinakowa lub jej wegetariańska wersja z kozim serem. Zawsze z dużą ilością czosnku w tle. Szpinak dodam jednak równie śmiało do słodkiego smoothie czy pożywnego koktajlu. 

Dziś wspomnę o zupie bagiennej w wersji zarówno wegetariańskiej jak i wegańskiej. Jest przepyszna, no i co najważniejsze, mocno czosnkowa. Do tej zupy dodaje groszek ptysiowy, który kupuję w Lidlu. Nigdzie indziej nie ma takiego pysznego jak tam. Różnica polega na tym, że nie jest zrobiony jak każdy inny groszek ptysiowy z ciasta ptysiowego, które bardzo szybko nasiąka zupą i staje się niesmaczną paćką. Jest mniejszy, twardszy i ma ostry, słony smak, więc idealnie współgra z dobrze doprawioną, czosnkową zupą.


Składniki (2 porcje)
opakowanie mrożonego szpinaku
3 - 4 ziemniaki obrane, pokrojone w kostkę
1 cebul, posiekana
4 ząbki czosnku, drobno posiekanego
olej ryżowy
garść groszku ptysiowego z lidla
50-100 ml śmietany, zwykłej w wersji wegetariańskiej lub sojowej w wersji wegańskiej.
sól i pieprz do smaku, ew chilli jeśli lubisz

1. Zeszklij cebulę na oleju ryżowym. 
2. Dodaj czosnek
3. Dodaj ziemniaki i podsmażaj jeszcze przez chwilę pilnując aby nic się nie przypaliło, zwłaszcza czosnek
4. Dodaj szpinak i dolej wody
5. Gotuj, aż ziemniaki będą miękkie
6. Zmiksuj na krem
7. Dopraw solą i pieprzem (ew. chilli)
8. Dodaj śmietany
9. Udekoruj groszkiem ptysiowym i podawaj. 


sobota, 12 listopada 2011

Wzwedzie ciasto z jabłkami / Swedish apple cake


Jednym z moich ulubionych wypieków jest szwedzie ciasto z jabłkami. Nie jest to jednak jabłecznik, bo taka nazwa byłaby zbyt dużym nadużyciem.

Ciasto przygotowuje się dość szybko, bez kłopotu i równie szybko się je zjada. Przepis znalazłam zupełnie przypadkiem, już dawno, dawno temu na blogu "O pistachio". I od tej pory pojawia się u mnie dość regularnie, więc proporcje składników znam na pamięć. Ciasto jest mało kłopotliwe, zawsze się udaje i zawsze smakuje wyśmienicie. Ale uwaga, znika szybko i rzadko kiedy zostaje do dnia następnego :-) 

Składniki:
125 g masła roślinnego
3/4 szklanki cukru
3/4 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 wielkie jajko (czasami jak nie mam wielkiego jajka używam dwóch małych)
1 jabłko (np, champion), bez skórki, pozbawione gniazd nasiennych i pokrojone w półksiężyce
szczypta soli
odrobina masła do wysmarowania formy do pieczenia

1. Roztop masło roślinne i poczekaj aż wystygnie
2. Ubij jajko/jajka z odrobiną soli na puszystą masę
3. Dodaj do ubitych jajek cukier i ubijaj dalej tworząc puszysty kogiel mogiel (nie podjadaj!!!)
4. Do kogla mogla dolej roztopione i ostudzone masło, ciągle ubijając
5. Wmieszaj mąkę i proszek do pieczenia
6. Wysmaruj formę do pieczenia masłem
7. Wyłóż ciasto do formy
8. Na cieście rozłóż jabłka
9. Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni Celsjusza przez około 40 minut.


środa, 9 listopada 2011

Pora na pora - por w śmietanie / Creamy, braised leeks with buckwheat


Por to warzywo, o którym wiosną i latem zupełnie zapominam. Jednak jesienią wraca do łask i od wielu już lat pojawia się w moim menu, w wielu różnych odsłonach. Nigdy jednak na surowo. Jest wtedy zbyt ostry i dla mnie niezbyt łaskawy. Pora lubię więc dopiero po obróbce termicznej. Staje się wtedy delikatny i słodkawy w smaku. Najczęściej przygotowuję go właśnie w ten sposób, bo jest najprościej i najszybciej. Krótko go duszę w towarzystwie zielonego groszku a potem podkręcam słodkawy smak śmietaną i odrobiną soli. Nic więcej. Lubię wydobywać prawdziwe smaki warzyw a nie zabijać je mieszanką przypraw wszelakich. Por w śmietanie smakuje wyśmienicie z kaszą gryczaną albo z pure ziemniaczanym.

Pora w śmietanie można przygotować zarówno w wersji wegetariańskiej używając zwykłej śmietany jak i wegańskiej, używając śmietany sojowej. Obie wersje przetestowałam i obie smakują wyśmienicie.

Składniki (1 porcja) scroll down to English version
2 pory (wykorzystuję tylko białe i jasnozielone części pora)
garść mrożonego, zielonego groszku (nie trzeba go uprzednio rozmrażać)
ok. 100 - 150 ml śmietany (w wersji wegańskiej jest to śmietana sojowa)
kasza gryczana lub ziemniaczane puree
olej ryżowy
odrobina soli do smaku

1. Do garnka dodaj olej, pokrojonego w talarki lub w półtalarki pora oraz olej ryżowy. (Nie dodawaj pora do rozgrzanego oleju, bo szybko się przypali, nie zdąży zmięknąć i nabierze gorzkiego smaku)
2. Duś powoli aż por zmięknie i straci swój ostry smak
3. Dodaj śmietanę i groszek
4. Duś jeszcze przez chwilkę, dopraw solą
5. Podawaj z kaszą gryczana lub z ziemniaczanym puree.


niedziela, 6 listopada 2011

Ciasto milionera / Millionaire's cake


Ciasto milionera to jeden z moich ulubionych słodkich wypieków. Najczęściej występuje w formie kwadratowych ciastek, u mnie w formie ciasta, gdyż nie posiadam w swoich zasobach kuchennych kwadratowej ani prostokątnej foremki do pieczenia. Piekę więc ciasto milionera w tortownicy i kroję w trójkąty.  Pracy jest sporo, to fakt, ale wierzcie mi, efekt wart jest każdej waszej minuty spędzonej w kuchni. Kruche ciasto w połączeniu z lekko ciągnącą, słodką masą kajmakową i warstwą mlecznej czekolady na wierzchu to dla mnie jedno z połączeń idealnych. 

Część z Was pomyśli, że zamiast przygotowania masy karmelowej z mleka skondensowanego, można by tu użyć gotowej masy kajmakowej z puszki. Tym razem jednak proponuję nie chodzić na skróty, bo gotowa zapuszkowana masa kajmakowa ma troszkę inny smak i konsystencję i może niezbyt dobrze połączyć się z kruchym spodem i  wierzchnią warstwą czekolady. Efektem będzie ciasto, w którym warstwy się rozpadają a końcowy rezultat nie będzie tak efektowny jak przy użyciu własnoręcznie przygotowanej masy kajmakowej.


Składniki na kruchy spód:
175 g mąki
125 g masła roślinnego
50 g cukru

Składniki na masę kajmakową:
50 g masła roślinnego
50 - 100 g cukru 
400 ml skondensowanego mleka niesłodzonego
150 g mlecznej czekolady

1. W misce rozetrzeć szybko palcami masło wraz z mąką
2. Dodać cukier i wyrobić na twarde ciasto
3. Ciasto owinięte folią przełożyć na pół godziny do lodówki
4. Wysmarować formę do pieczenia tłuszczem, żeby ciasto się nie przylepiło
5. Wyłożyć ciasto cienką warstwą na dno formy do pieczenia i nakłuć widelcem
6. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni Celsjusza przez 20 - 30 minut, aż nabierze złoto - brązowego koloru.
7. Pozostawić do wystygnięcia.
8. W garnku podgrzewać mleko skondensowane, cukier i masło roślinne.
9. Gotować na małym ogniu, ciągle mieszając, aż masa się zagotuje i zacznie powoli gęstnieć.
10. Kiedy masa jest już bardzo gęsta i złocista, szybkim ruchem wyłożyć na ostudzony kruchy spód
11. Roztopić mleczną czekoladę w kuchence mikrofalowej lub w misce żaroodpornej umieszczonej w kąpieli wodnej.
12. Roztopioną czekoladę zdecydowanym ruchem rozprowadzić na masie karmelowej.
13. Schładzać w lodówce przed podaniem, żeby warstwy stężały i dobrze się ze sobą połączyły.


Przygotowując to ciasto, zawsze korzystam z przepisu z książki z serii "Z kuchennej półeczki" pt. "120 wypieków"  autorstwa Emmy Patmore.


środa, 28 września 2011

cudze chwalicie, swego nie znacie... olej rydzowy / Gold-of-pleasure oil

Ileż to już razy słyszałam hymny pochwalne ku czci oliwy z oliwek extra virgin. Jaka wspaniała, jaki pełny i intensywny smak, jaki kolor. Ale my tu, u siebie mamy coś równie wspaniałego o ile nie wspanialszego. Potrafimy się zachwycać, tym, co robią inni, często nie wiedząc jakie bogactwo mamy pod bokiem. Tym bogactwem jest olej rydzowy. Powstały z lnianki siewnej (Camelina sativa), która jest nazywana także rydzem, rydzykiem, ryżykiem lub rzadziej lennicą ma przepiękny złotożółty kolor. Jest niezwykle aromatyczny i ma niesamowity smak, wręcz nie do opisania. Odpowiednia proporcja tłuszczów nasyconych i nienasyconych powoduje, że olej tego oprócz swojego niezwykłego smaku jest również jednym z najbogatszych źródeł kwasów Omega 3. Może więc z powodzeniem zastępować wegetarianom i weganom ryby, co mnie osobiście niezwykle cieszy. Dzięki dużej zawartości antyoksydantów olej ten jest również dość trwały w porównaniu z innymi olejami tego typu. 

Jak go jeść? Ja uwielbiam po prostu maczać w oleju rydzowym odrobinę świeżej bagietki, którą można kupić lub upiec samemu np. wg mojego przepisu. Warto użyć tutaj pieczywa lekkiego,  raczej z białej mąki, żeby nie zatracić gdzieś po drodze ciężkim, pełnoziarnistym chlebem równowagi smaków i aromatów oleju. Można doprawić nim sałatkę czy po prostu skropić warzywa. Sposobów na wykorzystanie oleju w diecie jest mnóstwo. Ja jednak najbardziej lubię właśnie maczać w nim bagietkę. Do tego lekka, niezobowiązująca sałatka z pomidora i ogórka małosolnego i więcej mi do szczęścia nie potrzeba. 

Acha i jeszcze ciekawostka. Powiedzenie "lepszy rydz niż nic" wcale nie odnosi się do rydzów - grzybów, tylko właśnie do rydza, czyli lnianki siewnej, rośliny, z której powstaje olej.

Tym postem zapoczątkowałam serię "cudze chwalicie", w której opowiem Wam właśnie o naszych polskich, rodzimych produktach, z których możemy być dumni  a o których istnieniu nie pamiętamy lub nawet nie wiemy. 

Korzystałam z materiałów przygotowanych dla Unii Europejskiej. 

niedziela, 25 września 2011

Pieczone buraki skąpane w śmietanie / Baked beets with creme fraiche dressing


Czas najwyższy, żeby pokazać, co ciekawego i przesmacznego można przygotować z pieczonych buraków , o których opowiadałam całkiem niedawno. Tym razem skąpałam je w śmietanie i sporej ilości soku z cytryny. Połączenie jest absolutnie uzależniające. Słodkie i pyszne buraki, kwaśna cytryna a wszystko łagodzone delikatnie śmietaną, to połączenie idealne, któremu od momentu odkrycia pozostaję wierna (czytaj: uzależniona). Dla mnie nie ma tygodnia bez tej wspaniałej sałatki. Jestem pewna, że Wam się też spodoba:-). Buraczki w ten sposób można przygotować zarówno w wersji wegetariańskiej (ze śmietaną od krowy) oraz w wersji wegańskiej (ze śmietaną sojową). 


Składniki (1 porcja)
ok. 200 g upieczonych wcześniej buraków wg tego przepisu
ok. 100 - 150 śmietany (od krowy w wersji wegetariańskiej, sojowej w wersji wegańskiej)
sok z połowy cytryny (może być mniej lub więcej w zależności od upodobań)
świeżo mielony pieprz

1. Wymieszaj wszystkie składniki i podawaj


sobota, 10 września 2011

Pieczone buraki / Baked beets

Buraki to jedne w wielu niedocenianych warzyw. Nie dość, że bardzo zdrowe i niskokaloryczne to mogą być do tego przepyszne, tylko trzeba wiedzieć, jak je smacznie przyrządzić. W świadomości Polaków istnieją praktycznie wyłącznie w formie zasmażanej, podawane najczęściej z kotletem i ziemniakami. A burak, odpowiednio przyrządzony i doprawiony, jest niezwykły i wspaniały. Dzisiaj pokazuję jak przygotowuję pieczone buraki, które są u mnie bazą do coraz śmielszych i coraz pyszniejszych buraczanych eksperymentów, o których już wkrótce.

Ze względu na fakt, że buraki dość długo się pieką, nigdy nie przygotowuję jednej porcji. Najczęściej kupuję do pieczenia mniej więcej 2 - 3 kilogramy. Po upieczeniu są tak dobre, że sporą część pochłaniam od razu, część wkładam do lodówki na kolejne dni a pozostałą część porcjuję i zamrażam, choć w zamrażarce i tak burakom nie udaje się zagrzać miejsca, bo są tak pyszne, że nie pozostają tam na długo. Upieczone buraki są miękkie, o wspaniałym burgundowym kolorze i wspaniałym, słodko-kwaśnym  i ostrym smaku. Są po prostu boskie a ja jestem od nich uzależniona.

Dobra rada dla początkujących burakożerców. Obieraj buraki w rękawiczkach, żeby nie zabarwić sobie rąk i paznokci na buraczany kolor. 

Składniki 
2-3 kg buraków
świeżo mielony pieprz
sól
oliwa z oliwek
ocet balsamiczny lub winny
opcjonalnie kilka gałązek świeżego tymianku

1. Obierz buraki ze skórki
2. Buraki można piec w całości, pokrojone tak jak moje w półksiężyce lub w kostkę, w zależności od upodobań
3. Ułóż buraki w żaroodpornym naczyniu lub w brytfannie do pieczenia
4. Polej oliwą z oliwek, octem, posyp świeżo zmielonym pieprzem i solą i gałązkami tymianku
5. Przykryj naczynie do zapiekania folią aluminiową, tylko szczelnie
6. Piecz w piekarniku nagrzanym do 200 - 220 stopni przez około 2 - 2,5 godziny. Buraki po upieczeniu mają być miękkie, więc czas pieczenia być może trzeba będzie wydłużyć.

poniedziałek, 5 września 2011

Mus czekoladowy z odrobiną mięty czekoladowej / Vegan chocolate mousse with chocolate mint leaves

Wegański, czekoladowy mus prezentuje się wspaniale, ale najbardziej lubię w nim to, że oprócz genialnego wręcz smaku jest ekstra prosty w przygotowaniu. Już szybciej i prościej się nie da. A na dodatek jest jeszcze zdrowy, bo nie zawiera ani grama tłuszczu a podstawowe składniki znajdą się w każdej przyzwoitej wegetariańskiej lub wegańskiej kuchni. Koniecznie przygotowuję go z soft silken tofu a w musie nie ma wtedy grudek jak w przypadku zwykłego tofu. Takie aksamitne. czekoladowe pyszności sprawdzają się zarówno jako efektowny deser podczas wizyt niezapowiedzianych gości jak i szybkie spełnienie nagłej, słodkiej zachcianki.

Ja do swojego musu dodałam odrobinę posiekanej mięty czekoladowej, więc zapach był delikatnie tylko miętowy ale za to podwójnie czekoladowy. Dodatki można dopasować do swoich upodobań. Na myśl przychodzą mi maliny, skórka pomarańczowej lub w wersji tylko dla dorosłych - kilka kropel likieru miętowego, pomarańczowego czy kawowego. Mus będzie też pewnie przepysznie zaskakujący po dodaniu odrobiny sproszkowanego chilli. Co tylko wyobraźnia Wam podpowie. Bawcie się, eksperymentujcie, smakujcie.

Składniki (4-6 porcji)
250g serka tofu (to musi koniecznie być soft silken tofu. Do musu nie nadaje się zwykłe tofu, bo w deserze będą grudki)
cukier, syrop klonowy itp (do smaku)
gorzkie kakao (do smaku)
opcjonalnie odrobina posiekane mięty
listki mięty i maliny do przybrania

1. Zmiksuj wszystkie składniki poza tymi do przybrania
2. Udekoruj listkiem mięty i malinami 
3. Schładzaj  w lodówce lub podawaj od razu.

wtorek, 30 sierpnia 2011

fasolka szparagowa na ostrrrrro / Spicy green beans

Zielona fasolka szparagowa polana zrumienioną tartą bułką to swego rodzaju standard, który zapewne wszyscy dobrze znają. Niektórzy z Was pomyślą, że to stare i oklepane. Czyżby? A gdyby tak do tej bułeczki dodać odrobinę tylko świeżego tymianku i chilli? Niby to samo, ale już nie to samo. Niby nic, ale wrażenia smakowe są absolutnie zachwycające. Niby standard, ale unowocześniony. Spieszcie się więc kupować fasolkę i przyrządzać ją na ostrrrrro, bo dni świeżej fasolki w tym sezonie są już raczej policzone. 

Dodam jeszcze, że swoją fasolkę, podobnie jak inne warzywa gotuję na parze, żeby była bardziej wartościowa. Smakuje mi lepiej, kiedy wiem, że wszystko co dobre, w niej zostało, a nie zostało wylane wraz z wodą, w której się gotowała.

This is typical side dish in Poland, but not typically spiced with thyme and chilli. Try it once and you will definitely gonna stick to this version.

Składniki (2 porcje) / Ingredients (2 servings)
200- 300 g fasolki szparagowej / 200-300g of green beans
1-2 łyżki bułki tartej / 1-2 tbsp breadcrumbs
1-2 łyżki masła (wersja wegetariańska) lub margaryna  wegańskiej (wersja wegańska) / 1-2 tbsp of butter (vegetarian version) or vegan margarine (vegan version)
kilka gałązek świeżego tymianku / fresh thyme
sproszkowane chilli /chilli
sól / salt

1. Fasolkę ugotuj (najlepiej na parze) / Cook or even better steam green beans
2. Na patelki podgrzej masło lub margarynę / Heat butter or margarine on the pan, add breadcrumbs, thyme, chilli and salt
3. Do rozgrzanej margaryny/masła dodaj bułkę tartą, tymianek, chilli i sól. Poczekaj aż bułka tarta się zrumieni, ale nie przypali / Heat breadbrumbs stirring until they turn golden brown and crispy
4. Polej ugotowaną fasolkę zrumienioną tartą bułką / Spread fried breadcrumbs on top of cooked green beans

niedziela, 28 sierpnia 2011

Ogórkowa sałatka pełna letnich aromatów / Cucumber salad full of summer aromas


Pisałam już o tym jak zasadzić swoją własną, prywatną miętę a zupełnie zapomniałam pokazać, co z tej mięty można wyczarować. Moje miętowe krzaczki są już prawie całkowicie pozbawione większych listków, co spowodowała między innymi ta ogórkowa sałatka, która przepięknie łączy letnie aromaty świeżo posiekanej mięty, pietruszki i koperku. Ta sałatka to taki łańcuszek zapożyczeń. Mój kuchenny guru, David Lebovitz, wypożyczył ją od Joanny Weir a ja wypożyczyłam ten przepis od Davida (zmieniając go troszeczkę) i jak zwykle się nie zawiodłam. David proponuje swoją wersję tej sałatki z czerwoną cebulą, ja ją jednak całkowicie pomijam, bo nie wszyscy dobrze ją tolerują.
Sałatka jest przepyszna na lunch lub na kolację. Wspaniale smakuje zarówno z grzankami natartymi świeżym czosnkiem jak i z młodymi pysznymi ziemniakami z wody z dużą ilością koperku. Ot smak lata. I tyle. I już. I kropka. 

Składniki (2 porcje)
1 duży ogórek gruntowy lub 6 małych kiszeniaków
1 opakowanie sera feta
garść świeżo siekanej mięty
garść świeżo siekanej pietruszki
garść świeżo siekanego koperku
odrobina soku z cytryny
pół łyżki kwaśnej śmietany
świeżo mielony pieprz
sól
odrobina oliwy z oliwek

1. Kiszeniaki są dość suchymi ogórkami, więc nie wydrążam gniazd nasiennych ani nie odsączam z nadmiaru wody. Inaczej postępuję z dużym ogórkiem gruntowym. Wtedy gniazda nasienne wydrążam i odstawiam posolone lekko ogórki na pół godziny a potem odsączam nadmiar płynu
2. Ogórki kroję na małe kawałki 
3. Mieszam wszystkie składniki i zajadam ze smakiem

wtorek, 23 sierpnia 2011

boskie muffinki z borówkami amerykańskimi / Blueberry corn muffins

O tegorocznym lecie mogę powiedzieć tylko jedną, jedyną dobrą rzecz. Dzięki niemu mam wspaniałe borówki. Tonę wspaniałych jędrnych, pięknie dojrzałych borówek. Gdy już nasyciłam się fantastycznym smakiem świeżej borówki, nadszedł czas na zabawy w kuchni. Szukałam, wybrzydzałam, znowu szukałam i wreszcie znalazłam Dorotkowe Muffinki. Oczywiście starołasuchowym obyczajem pozmieniałam trochę przepis, sposób przygotowania w szczególności. Nie to jest jednak najważniejsze, tylko to, że muffinki są po prostu boskie. Są wspaniale pluszowe i rozpływają się w ustach a borówki, swoją delikatną, nienarzucającą się kwaskowatością przyjemnie łamią słodycz ciasta. W ciągu ostatnich czterech dni zostały upieczone już 3 razy i niezmiennie zachwycają wszystkich, którzy spróbowali. Wszyscy, którzy spróbowali nie mogą przestać jeść. Są tak pyszne, że jak tak dalej pójdzie, to Łasuch i spółka pękną od nadmiaru pochłoniętych muffinek. 

Moje muffinki mają jeszcze jedną zaletę oprócz swojej wspaniałości. Robi się je szybciutko i w jednym naczyniu, więc jest duuuuużo mniej zmywania. Wybieram naczynie o odpowiednim rozmiarze i po kolei, stopniowo, stawiając je na wadze, dodaję odpowiednie ilości składników. Żadnego mieszania najpierw mokrego z mokrym i suchego z suchym a potem dopiero mokrego z suchym. U Łasucha jak zwykle wszystko uproszczone do granic możliwości :-)


Składniki (12-14 szt.)
125 g masła roślinnego, dobrze schłodzonego
150 g mąki pszennej
100 g mąki kukurydzianej
1 jajko
160 g cukru
125 ml maślanki, kefiru lub jogurtu naturalnego
200 g borówek amerykańskich
2 łyżeczki proszku do pieczenia
0,5 łyżeczki sody oczyszczonej (opcjonalnie, bez sody wychodzą tak samo wyśmienite)

1. Mikserem ubij jajko z cukrem na puszystą masę
2. Dodaj masło i miksuj dalej
3. Dodaj maślankę/kefir/jogurt naturalny i miksuj dalej (masa może się trochę zważyć na tym etapie. Nie przejmuj się jednak, nie ma to wpływu na ostateczny rezultat)
4. Dodaj mąkę pszenną, kukurydzianą, proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną
5. Wymieszaj dokładnie
6. Dodaj borówki i wymieszaj bardzo delikatnie, żeby nie zrobić z borówek borówkowego puree
7. Wyłóż ciasto do foremek na muffiny. Ja użyłam do tego łyżki do lodów.
8. Piecz w piekarniku około 15 - 20 minut w temp. 200 stopni.

piątek, 12 sierpnia 2011

Babeczki z kremem i malinami / Raspberry tartelettes


Nadchodzi weekend a z weekendem często nadchodzą goście. Czym ich zachwycić? Babeczkami z kremem i malinami! To oczywista odpowiedź. Babeczki są arcyproste, przepyszne no i wyglądają przecudnie, tak więc są niezawodne w zachwycaniu gości wszelakich. Były testowane podczas wielu okazji i zawsze w mgnieniu oka stawały się hitem i znikały z prędkością światła z talerzyków, tac i pater. Ich zaletą jest nie tylko wspaniały smak, ale również fakt, że przygotowuje się je w dosłownie kilka minut, dzięki temu, że kruche spody nabywam drogą kupna w sklepie ze słodyczami. 
Jeżeli nie macie pod ręką malin, można zamiast nich, na wierzch, położyć truskawki, brzoskwinie, porzeczki czy borówki amerykańskie. Najlepsza kompozycja smakowa to jednak ta z malinami. Odpowiednia kwaskowatość tych wspaniałych owoców w połączeniu ze słodkim kremem i kruchą babeczką stanowią połączenie idealne, któremu to połączeniu jestem wierna od lat.


Składniki (15 babeczek)
15 szt. gotowych, słodkich, kruchych babeczek
1 opakowanie serka mascarpone
ok 3 łyżek cukru pudru lub 2 łyżki miodu
opakowanie malin 

1. Wymieszaj serek mascarpone z cukrem pudrem lub miodem. Dodawaj cukru lub miodu zgodnie ze swoim smakiem, uważając, żeby krem nie wyszedł za słodki
2. Wyłóż krem z mascarpone na babeczki
3. Udekoruj malinami

wtorek, 9 sierpnia 2011

Quesadilla

Długo, bardzo długo obchodziłam tortille naokoło, nie za bardzo wiedząc co i jak z nich przyrządzić. Za długo. Torilla w obsłudze okazuje się prostsza niż myślałam i można z niej wyczarować szybko i sprawnie same pyszności. Strasznie podoba mi się jej uniwersalność i szybkość z jaką można przygotować z niej pożywny posiłek. Można ja przyrządzić na wiele sposobów. Dziś wybór padł na quesadillę. To coś w rodzaju meksykańskiego fast foodu z małą ilością warzyw i dużą ilością żółtego sera, więc nie jest to propozycja dla dbających o linię. U mnie zawsze w duecie z hiszpańskim gazpacho w celu podreperowania dziennego bilansu spożytych warzyw.
Lubię ją przyrządzać zarówno na imprezach, na oczach gości jak i na domowy lunch. Najlepsza jest prosto z patelni, z rozpływającym się serem i chrupkimi, ciepłymi jeszcze plackami tortilli. Wybór składników jest kwestią gustu choć u mnie to zawsze ten sam sprawdzony zestaw.

Składniki (2 porcje)
4 tortille (dopasowane do wielkości dna patelni. Czasami trzeba sobie pomóc nożyczkami)
200 g startego żółtego sera (morski lub cheddar)
pół papryki pokrojonej w kostkę
pół małej cukinii pokrojonej w kostkę
pasta chilli (ja używam harissy)

1. Połóż jeden placek torilli na suchej patelni
2. Posyp torillę cienką warstwą startego sera
3. Porozkładaj cukinię i paprykę 
4. Przysyp drugą cienką warstwą sera
5. Drugi placek posmaruj z jednej strony pastą chilli - to będzie wewnętrzna strona
6. Posmarowany pastą chili placek tortilli połóż patelni na całej reszcie 
7. Dociśnij delikatnie i czekaj aż ser się powoli zacznie rozpuszczać i sklejać razem wszystkie składniki
8. Po kilku minutach przewróć quesadillę na drugą stronę i dociskając jeden placek do drugiego smaż ją jeszcze chwilę tak
9. Gotową quesadillę zdejmij z patelni i pokrój ostrym nożem na ćwiartki
10. Postępuj analogicznie w celu przygotowanie drugiej quesadilli

czwartek, 28 lipca 2011

Brzoskwinie w winie / Peaches in white wine

Dojrzałe, słodkie i soczyste brzoskwinie o pluszowej skórce, wzbogacone cytrusową nutką i podkręcone białym winem stanowią idealne zakończenie letnich kolacji. Deser niezwykle prosty w przygotowaniu, lekki, zdrowy i pyszny to jest właśnie to, na co mam dzisiaj ochotę. Kto się przyłączy?
Składniki (2 porcje)
2 duże lub 4 małe dojrzałe, słodkie brzoskwinie, które możesz również zastąpić nektarynkami
4-8 łyżek cukru pudru
skórka i sok z 2 pomarańczy
400 ml półsłodkiego lub słodkiego wina
listek świeżej mięty do przybrania

1.Po usunięciu pestek pokrój brzoskwinie w cząstki
2. Posyp brzoskwinie cukrem pudrem
3. Polej brzoskwinie sokiem z pomarańczy i winem 
4. Schładzaj w lodówce co najmniej godzinę
5. Przed podaniem posyp skórką pomarańczową i udekoruj listkiem świeżej mięty


Przepis znaleziony dawno, dawno temu  książce z serii "Z kuchennej półeczki" Kuchnia włoska autorstwa Penny Stephens